środa, 6 listopada 2013

Dangerous 10

CHAPTER TEN !

(...)Wiedziałam ,że Harremu naprawdę zależało na mnie . Nie wiedziałam jedynie jak uciec z tej "dziury".
Nie byłam pewna czy uda mu się mnie uwolnić.
Moje moce w tym miejscu zanikły . 
Nie wiedziałam dlaczego .
On wracając do domu wstąpił do pobliskiego pubu . Siedząc tam zamawiał piwo , jedno po drugim.
Nie wiedziałam jak mu pomóc . Wyraźnie było widać ,że nie jest w najlepszej formie .
-Księżniczko ? - było już rano.
-Co ty tu robisz ? - zobaczyłam Justina po czym okryłam się prześcieradłem .
-Chciałem sprawdzić co robi moja księżniczka - uśmiechnął się szyderczo.
-Ugh nie jestem....
-Już nie długo - przerwał mi .
-Co ? 
-Już dziś wieczorem będziesz moją księżniczką - powiedział .
- ...że co ? Ale ,że my ? 
-Tak kochana - powiedział po czym wyjął z kieszeni pierścionek z wielką perłą - Wyjdź za mnie.
-NIE ! NIGDY ! -krzyczałam.
-Ale to nie ty o tym decydujesz - położył pierścionek na szafce nocnej - Przyślę do ciebie Danielle ,która przygotuje cię do ceremonii .
Z mojej złości nie mogłam nic wypowiedzieć . Po wyjściu Justina wzięłam miksturę i napiłam się kilka kropelek po czym zasnęłam . Znalazłam się w jego pokoju . Obudził się gdyż wyczuł moją obecność.
-Harry - wyszeptałam .
-Olivia ? Olivia gdzie jesteś - zapytał rozglądając się chaotycznie po pokoju .
-Pomóż mi - wyszeptałam.
-Ale jak ? 
-Justin chce abym za niego wyszła . Ceremonia odbędzie się już dzisiaj . Pomóż mi błagam.
-Olivia ale...
Nie zdążyłam już mu nic powiedzieć iż obudziła mnie Danielle . Miała w ręce kosmetyczkę .
Dan malowała mnie . Co z tego jak tusz spływał mi wraz z łzami po policzkach .
Najgorsze było to ,że miałam wyjść za osobę ,której nie kocham . 
-Ty szmato ! - nagle do pokoju weszła Miley - Co ty sobie myślisz ,że mi go odbierzesz? 
-Miley to nie ja się mu oświadczyłam - oznajmiłam - ja go nienawidzę.
-To dlaczego za niego wychodzisz ? - usiadła na łóżko .
-Uwierz ,że jakbym mogła to wyszła bym ale stąd .
-To da się załatwić - ucieszyła się.
-Jak ? - zapytałam zaciekawiona.
-No przecież ja mogę wprowadzić tutaj Harrego i tą całą bandę - podskoczyła ze szczęścia.
-Ale jak Justin się dowie ,że to ty ? 
-Nie dowie się ... - uśmiechnęła się od ucha do ucha - Dobra udawaj ,że wszystko jest w porządku , a ja po nich lecę . A ty Danielle jak cokolwiek powiesz ... 
-Dziękuję - uśmiechnęłam się.
-Och przestań ! Ja to robię dla siebie - wyszła z pokoju .


Cały dzień był dla mnie kompletnym koszmarem ale zarazem się cieszyłam .
-Puk puk - otworzyły się lekko drzwi.
-Nie wiesz ,że nie patrzy się na pannę młodą przed ślubem - rzuciłam .
-Nie patrzę przecież - powiedział - Za godzinę Danielle ma być na sali.
-Dobrze panie Justin - ukłoniła się .
Minuty mijały . Harrego , Miley nikogo nie było .
Bałam się ,że jej plan się nie uda.
Danielle prowadziła mnie przez ciemne i ponure korytarze do sali . Nagle usłyszałam marsz weselny , całkowicie inny od tych ,które zawsze gra się na weselach.
Drzwi otworzyły się . Na sali zobaczyłam pełno "gości".
Justin stał na samym końcu sali przy takim jakby ołtarzyku , koło niego stał kapłan . Domyślałam się oczywiście ,że nie był on kapłanem wiernym Bogu , w końcu był w piekle .
Szłam w stronę Harrego Justina . Wszyscy się na mnie gapili . 
Kiedy byłam już u boku Justina on wziął mnie za rękę . 
-Czy ty Justinie bierzesz sobie tę oto Olivię Parks za żonę i chcesz aby została księżną tego oto cudownego miejsca ? - zachichotałam.
-Tak-Jus uśmiechnął się do mnie .
-A czy ty Olivio bierzesz sobie za męża tego oto Justina Biebera i chcesz pomagać mu w obowiązkach książęcych ? - zapytał. 
Justin popatrzył się na mnie iż nie mogłam wymówić ani słowa . 
-Powiedz to ! - oczy Justina zapłonęły w ogniu.
Ja otworzyłam usta ale nie mogłam niczego wypowiedzieć . 
-Mów - wyszeptał.
-Olivio - odezwał się kapłan .
Popatrzyłam się na niego wystraszoną miną .
-Ja .......... ja .......... Tak - czułam jak oczy wypełniają mi łzy .
Wiedziałam ,że Harry już mi nie pomoże . Ten szyderczy uśmieszek Justina nadal pamiętam. On założył mi obrączkę na palec po czym wszyscy wstali i zaczęli bić brawo.
-A teraz Justinie możesz pocałować swoją żonę .
Justin pochylił się , czułam jego oddech na moich ustach , już czułam jak powoli się stykają ze sobą.
-STAĆ !!! - nagle zobaczyłam w drzwiach Harrego , chłopaków i dziewczyny . 
Justin gwałtownie podniósł wzrok na nich.
-Harry ! - płakałam. 
-STRAŻE ! - Justin wykrzyczał po czym wziął mnie i wyprowadził do jakiejś ciemnej komnaty.
Słyszałam tylko piski , krzyki i dudnienia .
Bardzo się bałam ,że zrobi coś Harremu . 
-Olivia - usłyszałam cichy szept . Podniosłam głowę i zobaczyłam Demi zadzierającą przez kraty .
-Demi - wstałam - pomóż mi .
-Spokojnie , mam nadzieję ,że się wszystko uda - powiedziała po czym jeden ze strażników Biebera ją złapał.
-Demi nie !!! - rozpłakałam się i usiadłam w kącie pomieszczenia.
Nagle usłyszałam oklaski . Obawiałam się najgorszego . Przyszedł po mnie Justin i wypuścił z lochu.
Gdy wyszłam zobaczyłam wszystkich przykutych do ściany prócz Harrego. On stał pośrodku strażników i wpatrywał się we mnie przykrym wzrokiem.
-Ona jest moja - uśmiechnął się szeroko Justin - Myślicie ,że nie wiem jak to miejsce wpływa na wasze moce ? - zaśmiał się . Harry próbował wyrwać się z rąk straży .
-No no powolutku - zaśmiał się ponownie - A teraz idę z moją żoną do sypialni , w końcu mamy noc poślubną - zaśmiał się po czym chwycił mnie za rękę i ciągną za sobą.
Moje załzawione oczy wpatrywały się w Harrego , zdążyłam wyczytać z jego ust słowo przepraszam. Nie wiem za co miał mnie przepraszać . W tej chwili wiedziałam ,że nic mi już nie pomoże . 
Justin wprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia gdzie było pełno świec oraz miejsce do spania.
-Kochana nie bój się wszystko będzie dobrze , połóż się .
Ja nic się nie odzywałam. Justin zaczął mnie całować po szyi .
Rozsunął mi sukienkę i w mgnieniu oka już jej na sobie nie miałam.
-Olivio rozluźnij się .
-Nie ! - warknęłam.
-Słuchaj chcesz żeby twój kochaś i jego banda żyła ? Jak tak to możemy zawrzeć układ.
-Jaki ? - ciągle płakałam.
-Taki ,że mi się oddasz ,  ja puszczę ich wolno - opuściłam głowę.
Nie chciałam ,żeby Harry przeze mnie cierpiał więc się zgodziłam.
Justin zadowolony powrócił do "roboty". Powoli osunął ramiączko od mojej bielizny.
Całując mnie po brzuchu jeździł ręką po moim udzie lekko masując je. 
Ja wpatrywałam się w ścianę . Miałam ochotę zniknąć stamtąd . 
"Harry pomóż mi"-pomyślałam . 
Nagle zadzwonił telefon Justina , on oczywiście go odebrał. 
Okazało się ,że wszyscy zniknęli z więzienia.
On wybiegł z pokoju zamykając za sobą drzwi. 
Ja szczęśliwa zarzuciłam na siebie jego koszulkę . Miałam nadzieję ,że wszystko dobrze się potoczy. 
Nic nie słyszałam . Wiedziałam ,że nasza moc słabnie w takich miejscach jak to ale miałam nadzieję ...


Po długim czasie Justin wszedł do pokoju z Harrym . Rzucił nim o ziemie . Harry stracił swoje moce w tym miejscu .
Justin podszedł pode mnie z nożem .
-Nie ! - Harry próbował się podnieść .
-Nie mam zamiaru zrobić jej krzywdy jeśli zrobicie to czego ja chcę - zaśmiał się głośno.
-Czego chcesz ? - zapytałam - Nie mało ci ,że jestem twoją żoną ?
-Nie jesteś moją żoną , ślub w piekle jest nieważny - przewrócił oczami.
-To czego chcesz ? - Harry walczył z oddechem.
-Chce ciebie , a tak właściwie to chcę twoją ofiarę - uśmiechnął się szyderczo.
-Czyli chcesz mnie ... zabić ? - zapytał.
-Nigdy! - krzyczałam.
-Jeśli chcesz abym ją wypuścił i aby żyła to tak.
-Harry nie - moje oczy wypełniały się łzami.
-Dobrze-on w ogóle nie zwracał uwagi na to co mówię- skąd jednak mogę wiedzieć ,że mnie nie okłamujesz?
-Wypuszczę ją i tę twoją bandę , a ty tu zostaniesz - Harry zastanawiał się przez chwilę.
-Dobrze - odrzekł patrząc się mi w oczy - Kocham cię.
-Harry . . .
-Dobra zbieraj się - Justin podniósł mnie i wyprowadził za drzwi - Wypuść ją i tę całą bandę - powiedział strażnikowi po czym wszedł do pokoju.
Strażnik prowadził mnie przez cały budynek aż do lochów gdzie znajdowała się reszta.
-Gdzie Harry ? - Selena wyszeptała do mnie kiedy strażnik nas wyprowadzał.
Przed wyjściem zawiązał nam wszystkim oczy abyśmy nie widzieli gdzie jest przejście.
Po wyjściu wsiedliśmy do auta (nadal z zawiązanymi oczami) .
Jechaliśmy tak z 2 godziny.
-Wysiadać - otworzył nam drzwi i zdjął opaski.
Ja byłam cała spłakana . Znaleźliśmy się przed moim domem .
-Olivia ? - Louis podszedł do mnie.
-Louis on umrze - rozpłakałam się po czym zatonęłam w jego objęciach.
-Chodźmy - powiedział i wszyscy poszliśmy do domu Harrego.


-Rany dzieci , Olivia jesteś - mama Harrego przytuliła mnie - Chodźcie , a gdzie Harry ?
-Harry poświęcił życie w zamian za Olivię - wytłumaczył.
Jego mama przez chwilę siedziała nieruchomo .
-Jak to ? - zapytała - Olivia ?
-Pani Styles to prawda - rozpłakałam się - Justin zażądał jego ofiary w zamian za mnie i zgodził się .
-Olivia - powiedziała - Nie przejmuj się Harremu nic nie będzie.
-Ale jak to ? - zapytałam- przecież jego moc zanikła.
-Nie , on udaje - uśmiechnęła się.
-A nasza moc ? - wtrąciła Sel.
-Wy nie macie aż tak potężnej mocy jak Harry.On wymyślił ten plan ,żeby zabić Justina.
-Ale ja go widziałam , on ... - nie mogłam wydusić z siebie więcej.
-Idź się dziecko prześpij , jutro ci wszystko wyjaśnię.
Mama Harrego zaprowadziła mnie do jego pokoju abym się przespała.
-Prześpij się , to ci dobrze zrobi.
-Fakt jestem trochę zmęczona -powiedziałam ale nie mogłam zasnąć. Nie wiedziałam co z nim . . .
Jego mama wyszła z pokoju lekko uchylając drzwi.
Na łóżku Harrego leżała jego koszulka . Położyłam się i przytuliłam się do niej. Czułam zapach jego wody kolońskiej . Choć wiedziałam ,że ta koszulka nie zastąpi mi go to czułam go przy sobie.
-Kocham cię Harry - wypowiedziałam te słowa po czym zasnęłam.
Kolejnego dnia jego mama obudziła mnie z samego rana . Na stole było przyszykowane już śniadanie.
Naprawdę nie mogłam uwierzyć ,że jego mama przyjęła to z takim spokojem.
Po śniadaniu poszłam do swojego domu.
W moim pokoju nie było nic ruszone . Na toaletce leżały kosmetyki te ,którymi malowałam się przed balem.
W pewnym sensie odetchnęłam ,że nie jestem już w "szponach" Justina ale nie mogłam przestać myśleć o Harrym.
Na mojej szafce nocnej miałam jego zdjęcie , wzięłam je w dłonie i przytuliłam.


Dni mijały . Harrego nie było . Nie dawał znaków życia . Naprawdę już odchodziły ode mnie nadzieje,że żyje,że przyjdzie do mnie i przytuli.
Moi rodzice mieli być na wyjeździe jeszcze przez miesiąc .
W szkole nie spotykałam się z Patrycją . Nie chciałam mieć z nią nic do czynienia , zwłaszcza po tym czego się dowiedziałam.
Okazało się ,że ona pomogła Justinowi mnie "porwać". Dowiedziałam się również ,że ona nie jest zwykłym człowiekiem , ona również została obdarowana mocą ale nie jest za dobrem.


Przez cały tydzień chodziłam zadumana. W stołówce siedziałam sama . Nie chciałam nawet widywać Seleny,Demi,Louisa,Liama , Zayna czy Nialla .
Nie mogłam im spojrzeć w oczy po tym jak przeze mnie stracili przyjaciela.
W piątek siedziałam na stołówce . Nic nie jadłam po prostu pisałam na kartce jakieś głupoty.
-Olivia...-Louis usiadł obok mnie-Dlaczego nas unikasz ?
-Przeze mnie Harry nie żyje - powiedziałam nie patrząc się mu w oczy.
-Ale nie jesteś tego pewna .
-Louis nie rozumiesz ,że gdyby Harry żył byłby już tutaj z nami ? - krzyknęłam po czym wyszłam ze stołówki na zewnątrz i zaczęłam iść gdzieś przed siebie.
-Olivia!-Louis dogonił mnie i złapał za rękę.
-Co? - moje oczy wypełniały się łzami.
-Nie możesz mówić ,że to przez ciebie-ujął moją głowę w dłonie.
-Louis...nie - powiedziałam po czym odeszłam od niego.
Nie zważając na to ,że miałam mieć jeszcze lekcje po prostu poszłam do domu .
Zamknęłam drzwi i położyłam się na kanapie. Nie mogłam wybaczyć sobie tego ,że nie zobaczę Harrego.
*dzwoni telefon*
-Halo ?
-Dlaczego nie odbierasz? - mama była wyraźnie zdenerwowana-Od tygodnia próbuję się do ciebie dodzwonić .
-Aaaa nie wiem mi nic nie piszę ,  a nie dzwoniłam bo nie chciałam wam przeszkadzać - skłamałam.
-No już dobrze , a ty nie w szkole ?
-Nie , puścili nas wcześniej.
-Nie zgadniesz co mam dla ciebie.
-Nie zgadnę - próbowałam mówić troszkę weselszym tonem.
-Załatwiłam ci przesłuchanie na przyjęcie na studia !! - powiedziała podnieconym głosem.
-Yeah! - powiedziałam bez entuzjazmu - a co to za studia ?
-Taneczne kochana , taneczne.
-O wow mamo zawsze o tym marzyłam - to była chyba jedyna ciesząca mnie informacja.
-O przepraszam ale wzywają mnie , pa kotku .
-Pa mamo.
Po rozłączeniu się z nią poszłam do kuchni , zrobiłam sobie popcorn i wróciłam do salonu .
Włączyłam sobie jakiś film i go oglądałam .


Pod wieczór poszłam się przejść . Zachodzące słońce rozświetlało ulice Holmes Chapel . . .
Nagle dostałam wiadomość na telefon . Wzięłam komórkę do ręki i odczytałam wiadomość ,która dostałam od Louisa :
"Przyjedź do mnie Olivio .
Musisz to zrobić ."
Zastanawiałam się o co chodzi ale zrobiłam tak jak mi powiedział. Poszłam tam.Całą drogę myślałam co takiego chce mi powiedzieć czy pokazać . Nie wiedziałam o co mu chodziło.
 Kiedy znalazłam się przed drzwiami do domu Louisa drzwi otworzyła mi Selena .
-O co cho ... ? - przerwałam gdy weszłam do salonu.

---------------------------------------------------------

I oto kolejny rozdział :) Dziękuję wam ,że w ogóle go czytacie  xx . @Basia6996
Jeśli chcesz być informowany/a to po prostu napisz w komentarzu.
 Nie jestem zbyt zadowolona z niego , przyznam .

-Jak wam się podoba ?
-Jak myślicie , co sprawiło ,że Olivia zaniemówiła ?

LICZĘ NA KOMENTARZE .

Aha i chciałam się jeszcze zapytać co wolicie krótsze rozdziały i dodawane częściej czy dłuższe tak mniej więcej dodawane co tydzień ?
  
*AHA I CHCIAŁAM JESZCZE PRZEPROSIĆ FANÓW JUSTINA ,ŻE W TYM OPOWIADANIU JEST ZŁY ... ORAZ FANÓW MILEY ... UWIERZCIE TO ,ŻE ICH W TEN SPOSÓB TUTAJ POKAZAŁAM NIE OZNACZA ,ŻE ICH NIE LUBIĘ.
TO MOJE OPOWIADANIE
MOJA FABUŁA
PRAWDA ?


sobota, 2 listopada 2013

Dangerous 9

CHAPTER NINE 

"Ta noc będzie niezapomniana" 

http://www.youtube.com/watch?v=sGlb71bae_I

(...)Jadąc do tej willi trzeba było przejechać przez las . Wydawało mi się ,że ktoś z nami jest . Czułam obcy oddech na swoim ciele .
-Dojechaliśmy- odezwał się kierowca.
-Gotowa ? - Harry wziął moją rękę .
-Jak nigdy dotąd - odpowiedziałam uśmiechając się szeroko.
Gdy kierowca otworzył nam drzwi wyszliśmy z limuzyny. Katy , dziewczyna ,która prowadziła gazetkę szkolną robiła nam zdjęcia. Harry założył czarne okulary i szliśmy w stronę wejścia. Nagle zajechała kolejna limuzyna . Była to reszta bandy Stylesa. 
-Olivia jak ty pięknie wyglądasz  - powiedziała Selena wyskakując z limuzyny.
-Nieziemsko prawda ? - odezwał się Harry. 
-A to kto ? - zapytałam . Z Liamem była jakaś nieznana nam dziewczyna.
-To Miley , nowa uczennica naszej szkoły - powiedział.
-Cześć wam - uśmiechnęła się.
-Hej .
-To co wchodzimy ? - zapytałam.
-Tak , tak chodźmy , wy idźcie pierwsi , my musimy zrobić wejście - Harry puścił do mnie oko.
Idąc do sali balowej stanęliśmy przed wielkimi schodami prowadzącymi na dół do sali balowej.
Reflektory zaświeciły od razu na nas. Cała sala patrzyła się na nas . 
Czułam się strasznie dziwnie . 
-Wyluzuj - Harry walnął mnie lekko łokciem .
Gdy byliśmy już na parkiecie leciała wolna piosenka . Styles od razu poprosił mnie do tańca . 
-Czy uczynisz mi zaszczyt i zatańczysz ze mną ? - uklęknął przede mną .
-Nie żartuj - zaśmiałam się .
-A więc ? 
-Oczywiście - uśmiechnęłam się.
Tańcząc Harry przytulił mnie do siebie . Czułam bicie jego serca . 
On zbliżył swoje usta do mojego ucha i wyszeptał :
-Kocham cię wiesz ? 
-Ja ciebie też Harry , ja ciebie też.
Przy nim czułam się tak bezpiecznie . W jego objęciach było mi tak dobrze .
Po długim czasie spędzonym na parkiecie bolały mnie nogi więc poszliśmy usiąść do stolika gdzie byli wszyscy znajomi (banda Stylesa) .
-Zaraz wybiorą króla i królową balu - Demi jęknęła zaciskając rękę Nialla.
-Wy na pewno wygracie - wtrąciła Selena.
-Nieee - zaprzeczyłam.
Katy chodziła z nauczycielami i oceniali nas wszystkich . Denerwowałam się bardzo .
Popijając kieliszek wina wpatrywałam się w Miley . Coś mi w niej nie pasowało . Widać było ,że Liam ma na nią ochotę . Szeptali sobie coś do ucha i się śmiali .
Po chwili Miley wstała prowadząc Liama za rękę na górę .
-Oj Liam Liam - Harry zaśmiał się wkładając sobie do buzi winogrono .
-A teraz proszę o chwilę uwagi - Katy miała ogłosić Królową i Króla balu - A więc Królową i Królem balu,zostają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . zostają Olivia i Harry .
-Nagle reflektory zaświeciły na nas . Harry wziął mnie za rękę i poszliśmy na scenę . Przez brawa nie słyszałam własnych myśli .
-Gratuluję wam - powiedziała po czym założyła każdemu z nas na głowę koronę .
-Dziękujemy wam bardzo . Naprawdę to zaszczyt . Dziękujemy i bawcie się dalej .
Gdy zeszliśmy ze sceny Harry złapał mnie za talię .
-Moja królowo- powiedział po czym zadał mi gorący pocałunek,który zwalił mnie z nóg .
Po pocałunku wpatrywał się w moje oczy . Cały świat zniknął , byliśmy tylko my . Naszą prywatność przerwali nam Niall,Louis i Zayn ,którzy chcieli popływać w jeziorku i ukradli mi Harrego .
Ja poszłam do stolika i usiadłam .
-Gratuluje , Olivia ! - do stolika przysiadła się Patrycja .
-Dzięki - uśmiechnęłam się- A gdzie Jake ?
-A poszedł z chłopakami popływać .
Później przez dłuższy czas siedziałam z dziewczynami przy stoliku i piłam wino . Nawet nie zorientowałam się kiedy Pat sobie od nas poszła .
Nagle przyszedł Harry . Był dziwny .
-Chodź ze mną - wziął mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz gdzie stał motor- Chcesz się przejechać ?
-A.ale .
-Co?  Spokojnie , będzie wszystko w porządku , pojedziemy nad jeziorko do chłopaków - uśmiechnął się . Ja zgodziłam się i wsiadłam na motor podciągając sukienkę .
Jadąc w stronę jeziorka Harry nic się nie odzywał . Ja zastanawiałam się skąd on ma motor ...
Nagle zobaczyłam Harrego stojącego na brzegu jeziorka .
-Harry ? - zapytałam przestraszona .
-Nie kochana - nagle zobaczyłam twarz Jake'a zamiast Harrego.
-Jake... co... ty ? - wydusiłam z siebie przestraszonym głosem .
Nagle ruszyliśmy szybko .
-HARRY !!!! - krzyknęłam .
-OLIVIA !!!!!! - Harry próbował nas gonić lecz niestety nie udało mu się to.
Nagle poczułam jak się zapadamy . Nade mną widziałam zamykającą się dziurę, straciłam przytomność.
-Olivko - otworzyłam oczy.
Leżałam na łóżku w jakimś pokoju , a nade mną stał blondyn.
-Justin ?- wyszeptałam ciężko .
Czułam się jakby ktoś uderzył mnie w głowę młotkiem .
-Tak , kochana leż spokojnie .
-Ale gdzie jestem ? - zapytałam nic , nic nie pamiętając .
-Spokojnie śpij - powiedział przykrywając mnie . Moje powieki same się opuszczały , zasnęłam . . .
Po jakimś czasie obudziłam się . Byłam ubrana w białą jedwabną piżamę .
-Panienka już nie śpi ? - odezwała się jakaś dziewczyna siedząca koło drzwi.
-Kim jesteś ? -zapytałam.
-Twoją pokojówką ...
-Pokojówką ?
-Tak - uśmiechnęła się.
-Chce się widzieć z Justinem , natychmiast !
-Ale to nie możliwe , Justin ma teraz bardzo ważne spotkanie.
-Powiedz ,że to Olivia .
-Dobrze - powiedziała po czym wyszła z pokoju .
Nie wiedziałam gdzie jestem , totalnie nic nie pamiętałam .
Chodziłam po pokoju bez okien. Otworzyłam szafę , a tam były sukienki jak w średniowieczu.
Nagle otworzyły się drzwi prze które wszedł Justin .
-Tak kotku ? Chciałaś mnie widzieć - uśmiechnął się szyderczo.
-Tak . Mam kilka pytań . Po pierwsze co ze mną zrobiłeś , gdzie jestem , dlaczego niczego nie pamiętam.
-Spokojnie , nie wiesz gdzie jesteś ? -zaśmiał się.
-Nie .
-W Hadesie kochana - rozłożył ręce.
-G-gdzie ?
-To co słyszałaś .
-A moja pamięć ? - zapytałam.
-Odebrałem ci ją.
-Oddaj mi ją ! Natychmiast ! Ona jest mi potrzebna !! - krzyczałam.
-No dobra - Justin dotknął moich skroni i nagle wszystko powróciło . Bal , Harry , korona .
-Harry ! - krzyknęłam .
-Już go nie ma - powiedział - przyzwyczaj się ,że twój dom będzie tutaj .
-Nigdy ! - położyłam się i zaczęłam płakać .
Justin usiadł na łóżku koło mnie i zaczął mnie głaskać po rękach .
-Odwal się !
-Dobra , idę ale wiedz ,że jeszcze będziesz mnie pragnęła .
Gdy Justin wyszedł moja pokojówka nadal mnie pilnowała . Tęskniłam za Harrym , za jego dotykiem , uśmiechem , ustami . Nie wierzyłam ,że dałam się podejść takiemu debilowi . Pierw przemienił się w Jake'a , później w Harrego . Był podły .
-Możesz sobie pójść - powiedziałam do pokojówki .
-Przykro mi panienko ale muszę cię pilnować - powiedziała.
Zastanawiałam się co robi Harry . Czy on mnie szuka , co robi . . .
Chciałam się jakoś z tego miejsca wydostać .
-Dlaczego panienka płacze ? -zapytała.
-Nie chciałam tu być  , dlaczego on to zrobił ?
-On panienki przez całe życie szukał . Panienka jest jego wybranką - powiedziała.
-Ale ja tęsknie za rodziną , tęsknie za Harrym - płakałam.
-Dobrze mam sposób ale nie może panienka go nikomu wyjawić .
Pokojówka podeszła do mnie i dała mi flaszeczkę z jakimś napojem . Powiedziała ,że jak się go napije to będę mogła zobaczyć Harrego , ale nie długo . Nie zastanawiało mnie to czy mówi prawdę czy też kłamie chciałam go zobaczyć .
Wypiwszy kropelkę zasnęłam .
Ukazał mi się obraz . Sala balowa , tańczący ludzie , a na zewnątrz Harry z bandą i rozmawiali .
-Co zrobimy ! - Harry był wyraźnie zdenerwowany.
-Nie wiesz gdzie pojechali , gdzie ją zabrał ? - zapytała Selena .
-Nie wiem , nie mam pojęcia . Ale widziałem ,że to był Justin - Harry chodził w jedną i w drugą stronę.
-Harry uspokój się , nerwami nic nie zdziałamy - Niall poklepał go po plecach .
-Ale nie rozumiesz ,że on może jej coś zrobić ? - W oczach Harrego było widać wyraźnie łzy.
-Musimy pomyśleć - odezwał się Liam .
Nagle wszyscy usiedli pod murem willi . Spuszczone głowy . Łzy lejące się po twarz Harrego , nie wytrzymałam tego .
-Harry ! Harry ! - próbowałam krzyczeć po czym Harry podniósł głowę .
-Słyszeliście to ? - wstał , lecz zanim cokolwiek jeszcze powiedziałam dziewczyna obudziła mnie.
-Przepraszam panienko ale to było za długo .
-Dziękuję ci ...
-Danielle - powiedziała.
-...Danielle - uśmiechnęłam się.
-Dlaczego tu jesteś ? - zapytałam.
-Długa historia .
-Jak widzisz mam czas - zaśmiałam się .
-A więc pewnego dnia był pożar w mojej szkole i moja przyjaciółka tam została . Szkoła się powoli zawalała , ja płakałam , nie wiedziałam co robić . Nagle pojawił się on (Justin) i powiedział ,że uratuje ją ale za cenę iż mu się powierzę . Może nie wiedziałam co czynię , ale faktycznie ona przeżyła , a ja byłam jego. I od tamtej pory jestem tutaj . Ludzie moje zniknięcie tłumaczą tym ,że się spaliłam w szkole ... - jej oczy zaczęły łzawić .
-Nie chciałabyś wrócić do domu ? Wciąż żyjesz -powiedziałam.
-Tak , chciałabym ale nie mogę , jestem skazana na wieczność tutaj - przytuliłam ją .
***
Po długim dniu poszłam się położyć . Nie mogłam zasnąć , tęskniłam za Harrym. Wiedziałam ,że mnie szuka ale się bałam .
Bałam się ,że będę musiała zostać .
Łzy ciekły mi po twarzy aż w końcu opadały na poduszkę . Nagle usłyszałam otwierające się drzwi . Ja zamknęłam oczy i udawałam ,że śpię .
Blondyn podszedł pode mnie , nachylił się , pocałował w czoło i odszedł.
Chciałam uciec , nie mogłam .
Chciałam być szczęśliwa , nie mogłam.
Chciałam zasnąć i się nie obudzić, nie mogłam.
Nie rozumiałam dlaczego mnie to spotkało . Dlaczego własnie ja .
***
Kolejnego dnia obudziła mnie Danielle . Przyniosła mi śniadanie oraz jakieś ubrania .
Po zjedzeniu poszłam do łazienki i napuściłam wody do wanny .
Woda była gorąca .
Położyłam się w niej i próbowałam się zrelaksować.
-Kąpiel ? - błyskawicznie otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina .
-Wyjdź stąd - powiedziałam.
-Dobrze ale chce ci powiedzieć ,że dziś przedstawię cię komuś - uśmiechnął się wychodząc z łazienki.
Gdy się wykąpałam ubrałam się w tą średniowieczną suknię,która wypychała moje piersi prawie na zewnątz i poszłam do Justina .
Wchodząc do pokoju zobaczyłam Miley .
-Jestem - popatrzyłam się groźnie na nią.
-Widzę , ślicznie wyglądasz - powiedział - A więc Olivio , to Miley .
-Tak wiem poznałam ją już .
-Miley kotku zostawisz nas samych ? - powiedział .
-Ale później mam do ciebie przyjść tak ? Obiecałeś mi coś .
-Tak , tak . Boska później się zabawimy - Miley wyszła.
-Ach kobiety , proszę proszę usiądź - powiedział .
-Co chciałeś ode mnie ?
-Wiesz może się do mnie przekonałaś ? Bo wiesz jak chcesz możemy się zabawić - powiedział siadając koło mnie i jeżdżąc mi palcem po ramieniu .
-No ty sobie chyba śnisz - powiedziałam wstając z kanapy i idąc w stronę wyjścia lecz Jus jednym ruchem ręki zamknął drzwi - wypuść mnie - powiedziałam.
-Kochana ale może być tak miło  - podszedł do mnie i zaczął mnie całować w szyję .
-Nie ! - krzyknęłam .
-Ale kochana nic na siłę ale skoro nie chcesz stąd wyjść , twoja strata .
-Czyli co , jak się z tobą puszczę to mnie wypuścisz ?
-No może - powiedział rozwiązując mi gorset .
-Wiesz nie skorzystam w ten sposób - odsunęłam się.
-Ale ja się nie pytam czy chcesz czy też nie - powiedział przysuwając się do mnie.
-A pomyśl skoro chcesz mnie zatrzymać przy sobie to nie lepiej delikatnie a nie siłą ? Skoro teraz zrobisz to co masz zamiar to możesz sobie pomarzyć o mnie - powiedziałam po czym jednak z powrotem zawiązał gorset - Widzisz , dobrze , a teraz mogę wyjść ?
-Tak - oparty o biurko otworzył mi drzwi.
Byłam zadowolona ,że mu się nie dałam lecz pragnęłam też znów być z Harrym .
To miejsce było takie ponure . Czarne ciągnące się korytarze w nieskończoność były przerażające .
Smutna szłam do pokoju . Na korytarzu spotkałam Miley.
-No siemka - powiedziała oparta o ścianę .
-Dlaczego to zrobiłaś ? -zapytałam.
-O co ci cho ? - zaśmiała się .
-Dlaczego wykorzystałaś Liama.
-Nie wykorzystałam go . Byłam na ziemi i mi się spodobał . Chciałam mu potowarzyszyć - zaśmiała się.
-No dobra ... Ile tu będę siedzieć ?
-No nie wiem , ja bym chciała ,żebyś już sobie poszła .
-No to może powiedz mi jak stąd się wydostać.
-Przykro mi bardzo ale nie - odeszła.
Gdy wróciłam do pokoju rzuciłam się na łóżko . Długo myślałam jak mam się stąd wydostać aż wreszcie pomyślałam . Do głowy przyszedł mi pomysł aby pójść na imprezę z Justinem i może bym wydusiła gdzie jest jakieś przejście .
Po chwili wstałam z łóżka i zadzwoniłam do Justina . Powiedziałam mu moją propozycję i o dziwo się zgodził.
Przysłał do mnie jakąś dziewczynę z ubraniami . Wybrała mi czarną bardzo obcisłą sukienkę i do tego szpilki czerwone . Nie lubiłam się tak ubierać ale nie miałam wyboru.
Musiałam coś wymyślić jak z niego to wydusić .
Nagle ktoś zapukał do drzwi . Był to Justin . Powiedział ,że idziemy do klubu "69" .
-Kochanie będzie świetnie - uśmiechnął się.
-Nie wątpię - odwzajemniłam sztuczny uśmiech.
Gdy doszliśmy do klubu przed nim stało dwóch "wielkich" ochroniarzy. Ukłonili się przed nami . To było szczerze dziwne.
Będąc w klubie Justin zamówił nam drinki . Musiałam robić dobrą minę do złej gry. Najbardziej bałam się ,że będę musiała posunąć się do czegoś więcej niż uwodzenia go . Obiecałam sobie ,że nie pójdę z nim do łóżka .
Po kilku drinkach Justin próbował się do mnie dobrać .
-A opowiedz mi coś o sobie , dlaczego w ogóle tu jesteś ? Jaką funkcję pełnisz ?
-Jestem tutaj księciem słoneczko - chciał mnie pocałować ale go odepchnęłam.
-A jest w ogóle stąd jakieś wyjście ? - próbowałam go sprowokować zbliżając się do niego .
-Tak ale nie mogę ci powiedzieć - przejechał mi po ustach palcem .
-Ale to niby czemu ?
-Bo byś mi uciekła - powiedział .
Później próbowałam jeszcze coś z niego wydusić ale pilnował się.
Justin oczywiście się opił , a mnie ochroniarze zaprowadzili do pokoju i zamknęli .
Siedziałam tam sama . W pokoju śmierdziało spalenizną .
Popatrzyłam się na szafkę nocną gdzie leżała mikstura .
Chciałam jeszcze raz go ujrzeć więc napiwszy się łyka położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Zobaczyłam pokój i Harrego siedzącego na łóżku i gapiącego się w okno .
Wiedziałam ,że mnie nie widzi ale byłam tam duchem .
Podeszłam do okna , chuchnęłam w nie po czym napisałam palcem H+O 
-Olivia ? - Harry zerwał się z łóżka i podszedł do okna .
-Harry ... -do pokoju weszła jego mama .
-Mamo ? Ja chce ją odzyskać - walnął pięścią w parapet .
-Synku wiem . Uwierz mi ,że myślę jak ją stamtąd wydostać - przytuliła się do niego .
Gdy jego mama wyszła on ubrał się i wyszedł przez okno na zewnątrz .
Idąc chodnikiem zadzwonił do Louisa i powiedział ,że chce się z nim spotkać .
Harry poszedł do starego zawalającego się budynku . Oparł się o mur i zapalił papierosa.
-No co chciałeś ? - podali sobie dłoń .
-Musisz mi pomóc ją stamtąd wyciągnąć .
-Ale jak ? - zapytał się po czym zaciągnął się dymem.
-Nie wiem .
-------------------------------------------

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
KAŻDY KOMENTARZ DAJE MI ENERGIE DO PISANIA.

MOŻECIE RÓWNIEŻ W KOMENTARZACH PISAĆ PROPOZYCJE DO DALSZYCH ROZDZIAŁÓW . 

niedziela, 27 października 2013

Dangerous 8

CHAPTER EIGHT 

"Nic nie dzieje się bez przyczyny"
    
    Kolejnego dnia mój budzik obudził mnie o 6:00 . Nie miałam ochoty w ogóle wstawać z łóżka ale cóż musiałam . 
Zrzuciłam nogi na podłogę i wstałam .
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jasne jeansowe rurki i czarną bluzkę z ćwiekami na kieszonce .
Poszłam do łazienki i jednym ruchem ręki przyciągnęłam do siebie szczoteczkę do zębów.
Gdy wyszłam z łazienki poszłam na dół . 
-Halo ! - zawołałam lecz nikt się nie odezwał.
Na blacie zobaczyłam kartkę .
"Córeczko musiałam wcześniej pojechać
do pracy. Śniadanie masz w lodówce.
mamaxx"
Zjadłam kanapkę i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi . Umówiłam się z Harrym ,że ma podjechać pod mój dom o 7:30. Czekając na niego schyliłam się aby zawiązać buta po czym on podjechał . 
Wsiadając do samochodu przywitałam go ciepłym pocałunkiem .
-Cześć kotku - wyszeptał Harry dając mi kolejne całusy.
-Cześć Harry - zaśmiałam się.
-Chciałam cię przeprosić za moją mamę - powiedziałam.
-Spoko , moja jest taka sama - uśmiechnął się-no a tak poza tym to z kim idziesz na bal ?
-Harry , jeśli chcesz mnie zaprosić to po prostu w prost zapytaj , przecież wiesz ,że z nikim nie idę.
-No dobra - spuścił głowę - A więc Olivio Alexandro Parks czy zaszczycisz mnie iż staniesz koło mego boku na balu ? 
-Hmmmm....No nie wiem-zaśmiałam się.
-Olivia !
-Ależ oczywiście panie Styles - powiedziałam - za kogo się przebierasz ?
-Hmmm...Myślę nad kowbojem lub nad księciem , a ty ?
-Ja będę księżniczką .
-Nie mogę doczekać zobaczyć cię bez sukienki ... to znaczy w sukience - zaśmiał się.
-Harry , Harry - pokręciłam głową.
    Zajeżdżając na parking szkolny zobaczyłam Pat rozmawiającą z jakimś nieznajomym chłopakiem. Było widać ,że jej się spodobał.
Wyszliśmy z auta i poszliśmy w stronę wejścia do szkoły.
Rozłączyłam się z nim przy wejściu do sali lekcyjnej. Ja miałam Angielski ,  a Styles matematykę .
Pożegnawszy się z nim namiętnym pocałunkiem weszłam do klasy.
-Panno Parks spóźniłaś się ! - pani Castle była wyraźnie w nie humorze.
-Tak , przepraszam - powiedziałam siadając w ławce.
Nagle do klasy weszła Patrycja z tym chłopakiem . 
-Proszę poznajcie nowego ucznia waszej klasy - uśmiechnęła się Panna Castle.Proszę przyjmijcie Jake'a miło.
Chłopak był wysoki . Ciemnooki brunet o wydatnych kościach policzkowych spojrzał na mnie przechodząc koło mojej ławki i zasiadając dosłownie na przeciwko.
Całą lekcję nauczycielka Angielskiego pokazywała nam prezentacje na temat poety Jonathana Swifta .
-Ładny nie ? - wyszeptała mi do ucha Pat.
-Ten nowy ? - zachichotałam.
-Masz coś do niego ?
-Nie , nie skądże - uśmiechnęłam się.
-Mam zamiar zaprosić go na bal-oznajmiła-a ty z kim idziesz ?
-Z Harrym kochana .
-A no właśnie jak tam wyjazd , dobrze się bawiłaś?
-Tak , przeszłam przemianę - wyszeptałam.
-aaa
-ciii ! 
****
Po wf'ie poszłam do stołówki . Zauważyłam ,że Harry przywołuje mnie ręką więc poszłam do niego.
-Cześć kotku - powiedziałam dając mu niezapomnianego całusa.
-mmm a za co to ? - spytał.
-Za nic , tak po prostu .
-To mogę mieć takich więcej po prostu niespodzianek .
Po chwili przyłączyła się do nas Patrycja ,która wypytywała mnie o bal . Oczywiście ona już zaprosiła Jake'a.
Widać było ,że nie zbyt cieszyła się na to ,że idę z Harrym.
Bal Halloween miał odbyć się w starej willi Pana Dixa . 
Z tego względu iż chłopaki zawołali Harrego on poszedł do nich , a ja zostałam z Pat.
-No i jak tam ?
-Z czym ?- zapytałam.
-No tobą i Harrym , na jakim etapie jesteście - zachichotała lekko.
-No jesteśmy parą .
-I to wszystko ? 
-A co byś chciała jeszcze - zapytałam .
-No a sprawy wiesz ... no , a seks ?
-Nie śpieszymy się z tym .
-No chyba żartujesz - zaśmiała się głośno - jak on nie chce z tobą tego robić to coś z nim nie tak.
-To czego niby ?
-No przecież każdy chłopak tego pragnie...
-Ale nie on - kłuciłam się z nią.
-Każdy uwierz mi . Musisz z nim o tym pogadać bo inaczej nie będzie zbyt dobrze. Wiesz on jako szef bandy ...
-Co ? 
-No z każdą prawie dziewczyną to robił.Ja to już z nim w pierwszy dzień jak się spotkaliśmy ... w toalecie,wiesz...
-A może dojrzał?
-Hahahah , Olivko ależ ty śmieszna.Słuchaj jeśli chcesz go naprawdę przy sobie utrzymać to lepiej się zbliżyć do siebie wcześniej niż w ogóle .-powiedziała odchodząc od stolika.
Zastanawiałam się nad tym co mi powiedziała . A co jeśli to prawda , czemu Harry nie chce tego ze mną zrobić ?
***
    Po szkole miałam spotkać się z Harrym o 18:00 . Rodzice mieli wrócić późno . 
Zrobiwszy lekcje ubrałam ładną lekko zwiewną sukienkę i czekałam na niego . Chciałam pogadać z nim o ... no wiecie o seksie . Bardzo się denerwowałam.
Nie wiedziałam jak zareaguje bo równie dobrze może mnie wyśmiać prawda ?
Zadzwonił dzwonek do drzwi , zdenerwowana schodząc na dół zerknęłam w lusterko znajdujące się w korytarzu po czym otworzyłam drzwi.
-No cześć - wydusiłam z siebie .
-Czeeeść - powiedział zadając mi całusa po czym poszedł do salonu.
Ja zamknęłam drzwi i spytałam się go co chce do picia , oznajmił iż chciał by się napić jakiegoś drinka . 
Z racji tego ,że był pełnoletni (1 rok straszy ode mnie) zrobiłam mu drinka.
Podawszy mu go usiadłam wygodnie na kanapie poprawiając sukienkę . 
-Pokażesz sukienkę na bal ? - zapytał unosząc brwi.
-Nie ! 
-Dlaczego ? - zapytał .
-Nie pokażę ci się wcześniej niż przed balem .
-Haha Olivia - zaśmiał się.
-Nie nie nie ! - powiedziałam dumnie.
-Nawet jeśli cię ślicznie poproszę ? - powiedział kładąc szklankę z drinkiem na stoliku .
-Nawet wtedy - uśmiechnęłam się .
Harry usiadł bliżej mnie i zaczął jeździć palcem po moim ramieniu co sprawiło iż dostałam gęsiej skórki.Pocałował mnie w ramię . Poprawiając się lekko zbliżył się do mnie całując mnie w policzek.
Wziął moją twarz w jego dłonie i pocałował mnie lekko w usta . 
Jego ręce były ciepłe .
Ja również powtórzyłam jego ruch i siadając mu na kolanach zaczęłam go całować.Harry podniósł mnie na rękach i zaniósł na górę . Dziwne bo nie wiedziałam ,że wie gdzie jest mój pokój.
Harry położywszy mnie na łóżku zaczął całować mnie po szyi jeżdżąc ręką po moim udzie. 
Nagle usłyszałam zamykające się drzwi .
-Olivia jesteś - usłyszałam głos mamy. 
Ja szybko otworzyłam Harremu okno i kazałam mu przez nie wyjść . Nie było innego wyjścia . 
Harry dając mi ostatniego całusa "wyleciał" przez okno.
Nie zadbaliśmy jednak o szczegóły.
-No hej córciu - mama weszła do pokoju.
-Mama cześć - uśmiechnęłam się . 
-Olivia ?
-Tak mamo ?
-Co robią tutaj te buty u ciebie w pokoju ?
-A te , to są buty .... taty ?
-Taty , doprawdy ? - zaśmiała się rozglądając się po pokoju - a ta skórzana kurtka na dole to też taty?
-Nie , to mi dał Harry bo mi zimno było. . .
-W 20 stopniach ?
-No właśnie tylko 20 - mama wyszła ze śmiechem z pokoju .
Ja położyłam się na łóżku wdychając zapach perfum Harrego . Nagle przyszedł mi od niego sms:
"I jak ? Zapomniałem wziąć buty :/"
Mama się na pewno zorientowała,że Harry u mnie był . 
Wzięłam z półki książkę i otworzyłam ją na stronie na ,której skończyłam czytać . Tam znalazłam karteczkę :
"Nigdy nie wiesz co cię spotka"
Po przeczytaniu tego naprawdę zaczęłam się bać.
Potargałam tą karteczkę i wyrzuciłam porwane kawałki papieru przez okno. Poszłam do łazienki i przebrałam się w moje piżamy : długa szeroka czarna bluzka i krótkie spodenki . Po wyjściu z łazienki zeszłam na dół na kolacje . Mama zrobiła kanapki z dżemem . Usiadłam na krześle i wzięłam jedną kanapkę.
Mama usiadła koło mnie i zaczęła się wypytywać o to kto tu był.
-Powiedz mi no proszę - uśmiechnęła się - jestem twoja mamą przecież .
-No właśnie - odpowiedziałam .
-No weź , Olivia , Olivko , no powiedz .
-No tak był tu Harry , piliśmy herbatkę - uśmiechnęłam się ironicznie.
-W twoim pokoju ? Bez butów ? - zaśmiała się .
-O jejku , ma chińskie korzenie - mama zaczęła się śmiać.
Moja mama jest ogólnie spoko . Mogę o niej o wszystkim powiedzieć ale zawsze się wstydziłam.
-A to od kiedy herbatka to whisky ? - zapytała się popijając herbatę.
-No chciał się napić czegoś mocniejszego . Ale mamo nie myśl sobie ,że chciał mnie zaciągnąć do łóżka czy coś...
-No nie myślę tak , chciałam po prostu ,żebyś była szczera .
Po kolacji poszłam do pokoju . Harry kazał do siebie zadzwonić więc wybrałam jego numer na telefonie i czekałam aż usłyszę jego głos.
-Halo ?
-Cześć Harry .
-Olivia ?
-Tak .
-O wow i jak tam ? Masz szlaban ? - zaśmiałam się.
-Nie , nie . Moi rodzice nie są aż tacy starożytni .
-To dobrze , ale szkoda ,że nam się nie udało - zachichotał .
-Taaaak szkoda .
-Może kiedy indziej ? - zapytał głosem nieco zniżonym .
-Z przyjemnością - zaśmiałam się .
-Dobra no to śpij dobrze kochanie .
-Ty też - powiedziałam.
-Pa , pa , pa ...
Po rozmowie z Harrym przykryłam się kołdrą i patrzyłam się na księżyc przebijający się przez rolety.W końcu zasnęłam .
***
    Dnie mijały , a bal się zbliżał. Dokładnie miał odbyć się już następnego dnia . Tego dnia poszłam do szkoły wcześniej bo jako iż byłam w samorządzie musiałam ustalić szczegóły balu np. wystrój etc.
Siedząc z dziewczynami i rozmyślając o Harrym byłam lekko nieprzytomna.
-Olivia - Pat przejechała mi ręką po oczach .
-Tak ?
-Masz już sukienkę ? - zapytała.
-Tak ,  a ty ?
-Mam , przebieram się za kobietę kota , a ty ?
-Ja za księżniczkę - Patrycja przewróciła oczami .
-A Harry za księcia tak ?
-No tak , musimy pasować do siebie tak ?
    Po szkole mama zostawiła mi pieniądze i pojechałam z Harrym do sklepu dokupić jakieś dodatki .
Chodząc po sklepach zauważyłam taki piękny srebrny naszyjnik z przywieszką . Był w kształcie korony . Oczywiście kupiłam go ...
Dalsze poszukiwania skupiały się na butach .
Harry obciążony moimi torbami nie miał już siły "chodzić" za mną więc usiadł na ławce i czekał na mnie .
Nigdzie nie mogłam znaleźć tych wymarzonych butów , nigdzie.
Nagle zobaczyłam . Piękne posrebrzane szpilki z czerwoną podeszwą .Lecz gdy popatrzyłam się na cenę serce mi pękło . Kosztowały 80 funtów , a mi zostało tylko 50 .
-Co taka smutna - Harry przytulił mnie od tyłu.
-Widzisz te buty ?
-No , piękne są , a co nie kupujesz ich ? - zapytał .
-A popatrz teraz na cenę - odwróciłam się i zanurzyłam swoją twarz w jego swetrze.
-No widzę i ? - zapytał drapiąc się po głowie .
- I ? Przecież one kosztują aż 80 funtów .
-Raczej tylko - zaśmiał się .
-Ale ja mam tylko 50 - wydęłam wargi.
-No to ci dam te 30 moja księżniczko - powiedział wyjmując z portfela 30 funtów .
-Nieeee ! - odepchnęłam go.
-Dlaczego ?
-No bo nie . Nie będę brała od ciebie pieniędzy- Harry się zaśmiał przytulając mnie do niego.
-Oliwko , chce abyś przy mnie błyszczała , więc pozwól mi to ziścić .
-No ale...
-Nie ma żadnego ale - odpowiedział po czym wziął pudełko z butami i poszedł w stronę kasy.
    Jadąc do domu dziękowałam mu chyba z 50 razy. Zaprosiłam go na kolację do mnie do domu. Zgodził się .
Kiedy zajechaliśmy po dom Harry wyjął wszystkie torby i zaniósł je do domu . Moja mam gdy zobaczyła ile rzeczy kupiłam pokiwała głową.
Mama przygotowując kolację powierzyła nam zajęcie czyli pilnowanie mojej trzyletniej siostry Eleanor .
Ona bardzo polubiła Harrego . Widać było ,że on ma podejście do dzieci.
Jedząc razem kolację mój tato bacznie obserwował Stylesa przez co czuł się niezręcznie .
-A więc jesteście razem ? - tata wreszcie wydusił coś z siebie.
-Oczywiście - Harry zabił go swoją postawą.
-Masz się nią opiekować na balu - powiedział.
-Rzecz jasna Panie Parks.
-Jutro wyjeżdżamy z żoną na 2 miesięczne szkolenie więc nie chce ...
-Proszę pana za kogo mnie pan uważa .
-A z kim zostawicie El ? - wtrąciłam się .
-Z panią Dipkins .
Podczas ciągnącej się rozmowy tata i Harry zgadali się o motorach i tak wyszło ,że się polubili.
Po kolacji oni jeszcze gadali , ja poszłam uśpić El , a mama sprzątnęła ze stołu.
Uwielbiałam moją siostrę . Była taka grzeczna. Zawsze dawała mi się uśpić . Nigdy przy mnie nie płakała.
W trakcie usypiania jej do pokoju przyszedł Harry.
-Jak ci idzie ? - wyszeptał .
-Dość dobrze , już śpi - szeptaliśmy.
-Ale ona słodko wygląda jak śpi - powiedział.
-Tak.
-Chciałbym mieć kiedyś takie słoneczko - Harry uśmiechnął się do mnie o pocałował mnie(...)
    Gdy on musiał już iść do domu , ja zarzuciłam na siebie sweter i poszłam go odprowadzić.
Harry objął mnie i tak razem staliśmy przy wejściu do jego domu.
Oparłszy go o drzwi pocałowałam go na pożegnanie i poszłam do domu .
Szczerze nie mogłam doczekać się następnego dnia . (balu)
Przez długi czas nie mogłam zasnąć z wrażeń . Kolejny dzień był dniem wolnym od szkoły z powodu balu.
    Kolejnego dnia obudziła mnie mama ,która przyłożyła sobie sukienkę i tańczyła . Wyglądała tak śmiesznie.
-Mamooo - zaśmiałam się .
-No co ? - przestała - wiesz ,że ja też pamiętam swój bal halloweenowy ?
-Tak ?
-Tak , tam właśnie poznałam twojego tatę - mama walnęła mnie łokciem .
-Mamo ! Nie .
-Co nie , wy do siebie idealnie pasujecie .
-Nie - wydęłam wargi.
-Dlaczego ? Harry mi wygląda na kogoś więcej niż tylko zwykłego nastolatka - powiedziała wychodząc z pokoju.
Ja położyłam się na łóżku i skubałam swoje prześcieradło . Usłyszałam ,że dostałam sms'a więc sięgnęłam po telefon i przeczytałam wiadomość od Harrego :
"I jak ? Podekscytowana ? Będę koło ciebie o 18:00 . Love Harry xx"
Po przeczytaniu tego sms'a zaczęłam się śmiać i turlać po łóżku .
Wstałam z łóżka , włączyłam jakąś piosenkę i zaczęłam tańczyć przed lustrem w łazience.
Nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie ubiorę tę boską sukienkę . Rodzice wyjeżdżali o 19:00 . .
Chcąc się ubrać otworzyłam szafę . Na moich ubraniach była położona karteczka :
"Nie wiesz co cię czeka"
"Dziś poczujesz się jak prawdziwa królowa"
Nie wiedziałam co te cytaty,wiadomości miały znaczyć .
Nie mówiłam nic o nich Harremu bo wiedziałam ,że by się przejął , a nie lubię jak się denerwuje .
Sięgnęłam po czarne getry , różowy stanik i białą prześwitującą bluzkę .
    Zeszłam na dół . Mama dała mi kartkę z produktami jakie miałam kupić i pieniądze .
Było ich dość sporo więc mama pozwoliła mi wziąć samochód .
Jadąc do sklepu w radiu leciała moja ulubiona piosenka Little Mix "Move" . Stojąc na światłach ludzie w innych samochodach mogli pomyśleć ,że jestem nienormalna z racji tego ,że śpiewałam i "tańczyłam"- w aucie(...)
Będąc już w sklepie zauważyłam Jake'a i Patrycję .
-Hej Olivia - zawołała mnie Pat.
-O hej - uśmiechnęłam się.
-Poznajcie się to jest Jake , a to Olivia.
-Hej - odpowiedziałam oschle .
-No więc , z kim jedziesz na bal ?-zapytała.
-Ja z Harrym .
-Sala jest już udekorowana . Nie mogę się doczekać .
-Ja też . Przepraszam ale się śpieszę . -powiedziałam szukając dalej produktów spisanych na kartce(...)
    Ten dzień strasznie mi się dłużył . Nie mogłam się doczekać aż wybije 16 . O tej godzinie miałam zacząć się przygotowywać . Siedząc na kanapie i oglądając jakiś film mama pokazała mi zegarek . Było piętnaście po czwartej . Zerwałam się z kanapy i pobiegłam na górę . Mama podążała za mną. Miała mi pomóc się przygotować.
Usiadłam przed lustrem i zaczęłam się malować , a mama robiła mi fryzurę . Mój make-up był błyszczący . Srebrne cienie pasowały mi do butów. Podkład był w kolorze mojej karnacji , wystarczyło dodać jeszcze trochę różu , jasny błyszczyk i make-up był gotowy. Miałam mieć maskę .
Mama zakręciła mi włosy . Muszę powiedzieć ,że naprawdę wyglądałam pięknie , a nigdy się sobie nie podobałam . Ostatnią rzeczą jaką miałam zrobić było założenie sukni .Była długa aż do ziemi , było mi widać tylko czubki szpilek .
Po ubraniu się tata przyniósł aparat i robił mi zdjęcia . Chciał też abym zrobiła sobie zdjęcie z Harrym więc czekając na niego denerwowałam się , nie wiem czego ale miałam strasznego stresa . Nagle mój tata zawołał mnie do okna . Wyjrzałam za nie i co zobaczyłam ? Harrego wysiadającego z limuzyny .
-Idę otworzyć - powiedział podekscytowany tata . Ja uciekłam na górę , chciałam zrobić wejście .
-Dzień dobry - Harry odezwał się .
-Witaj chłopcze , proszę wejdź .
-Gdzie Olivia ? - zapytał.
-Już zaraz do ciebie zejdzie.
Gdy schodziłam modliłam się abym podobała się Harremu .
-Wow Oli - Harry uśmiechnął się szczerze.
-I jak ? - zapytałam huśtając się .
-Wyglądasz prześliczne - odpowiedział i wziął mnie pod rękę .
-No , no jeszcze zdjęcie kochani .
Mój tata robił nam zdjęcia dotąd aż weszliśmy do limuzyny .
-Dlaczego limuzyna - zapytałam rozglądając się .
-No w końcu to jesteś księżniczką tak ? - pocałowałam go w policzek .
Nie mogłam się doczekać co się stanie na balu , jak będzie wyglądał ...

JEŚLI CHCECIE KOLEJNY ROZDZIAŁ PISZCIE W KOMENTARZACH ...



                                                  

sobota, 19 października 2013

Dangerous 7

CHAPTER SEVEN 



"Dzień smutków w końcu musi nadejść"


    Kolejnego ranka obudziłam się ale nie byłam w zbyt najlepszym humorze . Ubrałam krótkie spodenki , biały rozciągnięty podkoszulek , a włosy spięłam w kitę po czym zeszłam na dół.
-Cześć - powiedziała Selena .
-Hej - odpowiedziałam zimno.
-O! Widzę ,że ktoś tu wstał lewą nogą - zaśmiała się .
-Nie przepraszam , po prostu miałam zły sen - powiedziałam masując skronie .
-Nic się nie stało , mam prośbę pojechałabyś do sklepu po bułki i ... - wymieniła produkty ,które miałabym kupić.
-Tak oczywiście - uśmiechnęłam się biorąc kartkę i sięgając po klucze ,które leżały na parapecie .
    Jadąc do sklepu włączyłam sobie radio , trafiłam akurat na moją ulubioną piosenkę .
Nagle piosenkę przerwał komunikat "10-letnia dziewczynka została zamordowana..." leczy tylko tyle zdołałam usłyszeć iż urwał się sygnał . Próbując go odzyskać waliłam ręką w odtwarzacz lecz jak już udało mi się go odzyskać komunikatu już nie było , a w radiu leciała piosenka ...
Gdy zaparkowałam samochód wyszłam z niego i poszłam do sklepu . 
-Dzień dobry , znów się widzimy - powiedziała starsza sprzedawczyni.
-Tak , tak dzień dobry - uśmiechnęłam się . 
Szukając produktów napotkałam się na chłopaka ,którego kiedyś poznałam .
-O! Cześć - powiedział przystojniak .
-Cześć - odpowiedziałam nie odwracając wzroku od półek sklepowych.
-Mam na imię Justin - powiedział wyciągając do mnie dłoń
-Ja Olivia - uściskałam dłoń uśmiechając się do niego . 
Brązowooki blondyn wpatrywał się we mnie przez dłuższą chwilę aż wreszcie poprawił włosy spadające mu na twarz i wziął z półki czekoladę.
-A teraz cię przepraszam ale już muszę iść - powiedziałam odchodząc w stronę lady .
Gdy wyszłam już ze sklepu włożyłam zakupy do bagażnika i weszłam do samochodu . Na siedzeniu pasażera leżała kartka na której było napisane :
"Czasami ciemno od skrzydeł anielskich i 
myślę ,że nie jednego rozmowa 
z Lucyferem mogłaby
wiele nauczyć"
Zaskoczona , a przede wszystkim przerażona skąd to wzięło się w aucie rozglądnęłam się za siebie . W oddali zobaczyłam tylko Justina wsiadającego do sportowego auta i , który z piskiem opon odjeżdża z parkingu.
    Od razu jak weszłam do kuchni położyłam zakupy na blacie i dałam kartkę Selenie .
-Co to jest ? - zapytała z lekkim uśmiechem .
-No właśnie nie wiem - powiedziałam - jak wyszłam ze sklepu i wsiadłam do auta znalazłam to na siedzeniu.
Selena wyraźnie przejęła się tym iż oparła się o blat i kazała mi pójść po Harrego , więc ja w pośpiechu pobiegłam na górę i obudziwszy go kazałam mu jak najszybciej zejść na dół .
Harry założył szybko spodnie i poszedł za mną.
-O co chodzi ? -zapytał ocierając oczy i krzyżując ręce na piersi.
-Patrz - powiedziała zdenerwowana Selena podając kartkę Harremu ,który po przeczytaniu tego zamyślił się - o co chodzi ? - zapytała ponownie .
-Uwierz mi Seleno ,że nie wiem , a skąd to masz ? - zapytał 
-Byłam w sklepie i jak weszłam do auta później to ta kartka leżała na  siedzeniu - oznajmiłam .
-Widziałaś kogoś podejrzanego ? - zapytał
-Nie , raczej nie . Spotkałam tylko takiego chłopaka Justina ,który . . . 
-Justin - przerwał mi Harry 
-Coś z nim nie tak ? - zapytałam.
-Tak , to jeden ze słych.
-Harry powiedz jej wreszcie o co chodzi - Demi zerwała się. 
-Ten drugi klan to armia Lucyfera . Justin to jeden z wysłanników "diabła" -powiedział -oni sieją zło ...
-Wiecie co ? Jadąc do sklepu słyszałam komunikat ,że jedna dziewczynka została zamordowana ale nagle coś przerwało sygnał i nic więcej nie słyszałam .
-To na pewno sprawka klanu - powiedział - dobra usiądźmy , zjedzmy spokojnie śniadanie i pogadamy później.
Podczas śniadania nikt się nie odzywał . Każdy myślał o tym co się stało i co będzie . Zastanawiałam się jaka będzie decyzja Harrego , czy podejmie jakiekolwiek postępowania ...
***
    Wieczorem po kolacji ja poszłam się wykąpać , a później poszłam do pokoju się położyć . Wzięłam z półki byle jaką pierwszą książkę i zaczęłam czytać lecz byłam tak zmęczona ,że zasnęłam . Śniło mi się ,że spadałam w jakąś przepaść przez co krzyczałam w nocy i obudziłam się cała w przepocona  .
-Olivia co się stało ? - do pokoju wszedł przestraszony Harry.
-Nie wiem, mam koszmary - wyszeptałam przecierając twarz.
-Jak chcesz to mogę spać z tobą - zaproponował.
-Ale j..-przeszkodził mi.
-Chce po prostu abyś czuła się bezpiecznie - powiedział.
-No dobrze -powiedziałam po czym Harry wszedł pod kołdrę i przytulił mnie do siebie . Było mi tak dobrze przy nim . Czułam zapach jego wody kolońskiej .
Nawet nie spostrzegłam się kiedy zasnęłam ...
W środku nocy obudziłam się i miałam wrażenie ,że ktoś jest w  pokoju . Ścisnęłam dłoń Harrego co spowodowało ,że się obudził . 
-Harry tam ktoś jest - wskazałam palcem po czym wstał z łóżka i poszedł w to miejsce.
-Tutaj ? -zapytał.
-Tak .
-To tylko kosz na ciuchy - powiedział kładąc się koło mnie . Ja miałam wrażenie ,że to był jednak człowiek-śpij , przy mnie jesteś bezpieczna-powiedział przytulając się do mnie .
Ja zamknęłam oczy i starałam się o tym nie myśleć . W końcu zasnęłam . 
   Kolejnego poranka ubierając się zauważyłam ,że na koszu na ciuchy leży karteczka . Otworzyłam ją a tam:
"Dopiero późną nocą przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce 
umieramy miłości"
Po tym gdy ją przeczytałam obudziłam Harrego i pokazałam mu tę kartkę .
-Widzisz , a jednak tu ktoś był - zadrżałam .
Harry przeczytawszy ten liścik popatrzył się na mnie z przerażeniem . 
-Musimy coś z tym zrobić .
-Harry boję się , o co w tym chodzi ? - zapytałam kładąc mu głowę na ramieniu.
-Nie wiem , naprawdę nie wiem . Boję się ,że chodzi im o ciebie - powiedział głaszcząc moją głowę. 
***
Cały pobyt w domku spędziliśmy w niepokoju . 
W końcu nadszedł dzień , w którym wracaliśmy do naszych domów , do szkoły . 
Pakując się zadzwoniłam do mamy powiadomić ją ,że będę wieczorem . Mama strasznie się cieszyła. Pobyt w domku był dla mnie czasem , w którym nadeszło wiele zmian . Harry uświadomił mi ,że będę musiała walczyć przeciwko złu . 
Tajemnicze karteczki dostawaliśmy praktycznie codziennie. 
Uzbierało ich się dość trochę . Od momentu kiedy dostaliśmy pierwszy liścik nie widziałam Justina.
-Jesteś gotowa ? - zapytał Louis wchodząc do pokoju i siadając na łóżko.
-Tak już prawie - powiedziałam - nie chcę stąd jechać .
-Ja też nie , ale cóż szkoła wzywa - powiedział .
-No tak, tak wiem-uśmiechnęłam się zasuwając walizkę.
Louis wziął mój bagaż i zniósł na dół do samochodu . 
Kiedy wszyscy byli gotowi pojechaliśmy .
-Olivia wiesz ,że mino ,że wyjeżdżamy stąd to on nas znajdzie ? - Harry popatrzył się na mnie kątem oka
-Tak - powiedziałam lekko.
***
    Kiedy dojechaliśmy już do domu pożegnałam się z Harrym dając mu buziaka . Obiecałam ,że przed szkołą jeszcze się potkamy . 
-Córciu nareszcie - mama podbiegła do mnie dając mi mocny uścisk.
-Mamo tęskniłam - zacisnęłam oczy aby wypuścić łzy z powiek.
-Coś się stało - zapytała ocierając mi łzy.
-Nie po prostu się stęskniłam .
Później gdy opowiedziałam jej "wszystko" i pokazałam zdjęcia to poszłam do pokoju . Byłam zmęczona.
Chciałam jej powiedzieć o przemianie lecz nie mogłam . 
Gdy weszłam do pokoju na łóżku leżała kartka ,na której było napisane:
"Spostrzegłem w niej anioła lecz mnie odtrąciła
zabolało lecz jeszcze się spotkamy! " 
Po przeczytaniu tego rzuciłam się na łóżko z płaczem . Nie miałam za grosz prywatności . On mnie obserwował . Bałam się , nie wiedziałam co zrobić .
Po jakimś czasie wstałam z łóżka i wyszłam na balkon .
Było już późno . Księżyc oświetlał całą moją dzielnicę . Był taki piękny . Gwiazdy towarzyszące mu wyglądały jak diamenty . Wpatrywanie się w niebo przeszkodził mi jakiś chłopak idący ulicą. Nie znałam go.
-Co tam widzisz mała ? - zapytał głośno .
-Księżyc palancie - powiedziałam odwracając się z chęcią pójścia do pokoju.
-Coś ty do mnie powiedziała idiotko ? - zapytał zdenerwowany.
-Głuchy jesteś ? - wyśmiałam go .
-Jeszcze się spotkamy panno Parks - powiedział znikając gdzieś .
    Zastanawiałam się skąd znał moje nazwisko . Oczywiście domyślałam się ,że mógł to być któryś z klanu Lucyfera lecz nie chciałam o tym myśleć .
Zamknęłam balkon i rozpoczęłam rozpakowywanie . Nagle zobaczyłam zwitkę papieru , wiedziałam ,że to kolejny tajemniczy cytat . Otworzyłam a tam :
"Diabeł się prze­biera za anioła,
gdy chce duszę ludzką na zgubę wyprowadzić."
Miałam już tego serdecznie dosyć . Chciałam usnąć i się nie obudzić . Po prostu mieć spokój .
Po rozpakowaniu wszystkich rzeczy przebrałam się w moją piżamę w kotki i położyłam się do spania.
***
    Kolejnego dnia po południu mama zabrała mnie do galerii na zakupy .
Chciałam sobie kupić jakąś sukienkę bo bal się zbliżał , a ja nawet nie miałam partnera.
-Mamo fajna sukienka - zapytałam wychodząc z przymierzalni .
-Piękna jest - odpowiedziała z uśmiechem od ucha do ucha .
-Dziękuję , kupujemy ją ?
-Jak chcesz - powiedziała podczas gdy ja wchodziłam do przymierzalni-a wiesz już z kim idziesz ? .
-Nie , jeszcze  nie , a co ?
-Nic , tak się pytam . A ten nasz sąsiad ? Harry ? -zapytała zaglądając do mnie.
-Mamo! Nie mam szans u niego - skłamałam.
-Ale podoba ci się prawda ? - zaśmiała się .
-Tak , jest bardzo przystojny .
Kupiłam tę sukienkę , nie wiedziałam jeszcze do końca za kogo się przebiorę...
Chodząc po sklepach ciągle miałam wrażenie ,że ktoś mnie obserwuje , śledzi (...)
Kiedy skończyłyśmy zakupy poszłyśmy do windy . Otworzyła się , a tam kto ? Harry!
Wiedziałam już ,że to spotkanie będzie wtopą .
-Cześć - powiedział skromnie - Dzień dobry - przywitał się z moją mamą.
-Cześć Harry , co tutaj robisz dziecko ? - zapytała moja milutka mamusia .
-A przyjechałem na zakupy , a panie co tu robią ? - zapytał z uśmiechem .
-A Olivia kupiła sobie sukienkę na bal - powiedziała , a ja stałam twarzą to drzwi windy i błagałam aby się już otworzyły.
-A no tak bal - powiedział.
-Z kim idziesz Harry ? - zapytała natrętnie.
-Nie mam partnerki - zaśmiał się .
-Olivia akurat też nie .
-O ! Ciekawe - powiedział po czym ja zakaszlałam , a winda się otworzyła .
Już rozchodziliśmy się kiedy do mamy zadzwonił jej szef i powiedział ,że jak najszybciej ma się zjawić w pracy , więc dała mi na autobus i z tymi torbami poszłam na przystanek.
Siedząc i czekając tak nagle podjechał Harry.
-Wsiadaj -krzyknął po czym ja weszłam do samochodu .
-Dzięki .
-Nie ma za co - uśmiechnął się - może masz ochotę na obiad ? - zaproponował.
-Z przyjemnością - zgodziłam się.
***
Po obiedzie Harry odwiózł mnie do domu . Mama oczywiście już była więc wypytywała się dlaczego mnie tak długo nie było , a po co ? Przecież wiedziała ,że byłam z Harrym.
Było późno więc poszłam do pokoju się położyć. Tego dnia nie dostałam żadnych liścików , a przynajmniej tak mi się wydawało .