wtorek, 12 listopada 2013

Dangerous 12

CHAPTER TWELVE

Rano obudziłam się . Okryta w prześcieradło uniosłam lekko głowę . Harrego nie było obok mnie.
Zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół. 
Już na schodach było czuć jakieś zapaszki .
-Dzień dobry - uśmiechnął się do mnie.
-Hej - dałam mu całusa.
-Siadaj , zaraz ci przyniosę śniadanko - mrugnął do mnie.
-Czyżby jajecznica ala Styles ?
-Tak ... - zaśmiał się po czym postawił przede mną na stole talerz z jajecznicą .
-A więc co dziś robimy ? - odgarnęłam włosy do tyłu.
-Nie wiem , może przejdziemy się na plaże , spędzimy razem czas.
-Dobrze - powiedziałam po czym skosztowałam potrawy - mmm pyszna.
-Wiem .
-Ale skromny - zaśmiałam się.
-Co chcesz robić po zakończeniu szkoły ? - zapytał .
-Nie wiem ale zawsze chciałam tańczyć , dlatego też mama podjęła już za mnie decyzję ,a ty ?
-Ja idę na medycynę.
-Mmm , interesujące.
-Ale wiesz ,że nie będziemy razem ? 
-Ale cieszmy się na razie.
-Zakończenie roku już za dwa tygodnie ...
-Harry nie gadajmy o tym - wróciłam do jedzenia . Nie chciałam o tym rozmawiać bo mnie też to dobijało.
Wiadomość ,że nie będziemy nie była łatwa dla mnie . 
Zdawałam sobie sprawę z tego ,że Harry może znaleźć sobie jakąś dziewczynę . 
Ja ani on nie byliśmy zwykłymi ludźmi i to od razu dało się odróżnić . Zastanawiało mnie tylko jedno , jak to się dzieje . Zostałam obdarowana mocą , mocą ,którą mogę uzdrawiać ludzi (...)
Po zakończeniu szkoły mieliśmy mieć dwa miesiące przerwy i dopiero później na studia . Chciałam z Harrym gdzieś wyjechać.
Rodzice jednak zaplanowali ,że wyjedziemy do Egiptu i też tam spędzimy moje 18 urodziny. 
Myślałam ,że w 18 urodziny zrobię przyjęcie dla najbliższych , lecz moi rodzice już sobie zaplanowali wszystko.
Chcieli zaprosić jakiś swoich znajomych i ich dzieci . Moi rodzice pracowali w branży muzycznej i to było powodem dla ,którego tak ciągle wyjeżdżali . 
Chciałabym kiedyś im powiedzieć ,że nie jestem szczęśliwa jak sterują moim życiem ale nie miałam odwagi.
Nie mogłabym po prostu zrobić sobie po swojemu przyjęcia ? Z najbliższymi .... z osobami ,które kocham i znam , a nie z jakimiś laluniami sławnych i bogatych ludzi . 
W 17 urodziny rodzice urządzili mi bal , im wydawało się ,że będę zachwycona lecz ja wolałam skromne przyjęcie.


Po południu poszliśmy z Harrym na plaże . 
-Wiesz kocham cię - zatrzymał mnie i wpatrywał się mi w oczy.
-Ja ciebie też - czułam motylki w brzuchu.
Harry zbliżył się do mnie. Czułam jego oddech na jego wargach lecz nagle . . .
-Siema gołąbeczki - odwróciłam głowę po czym zobaczyłam Louisa idącego w naszą stronę.
-Siem...co tam ? 
-No nie zbyt dobrze - zaśmiał się sztucznie - Musimy pogadać ...Harry.
-Olivia idź powoli , ja cię dogonię.
Ja poszłam na przód , a oni zostali w tyle . Widziałam ,że Louis jest wyraźnie zdenerwowany . Nie słyszałam o czym rozmawiają ale czułam ich emocje. Harry nie był zadowolony z usłyszanych przez niego wiadomości.
-Olivia czekaj - Harry dołączył do mnie.
-Co chciał ? - zapytałam.
-Aaa nic , chodź do domu . . .
Przez całą drogę do domu Harry nic się nie odzywał.
Gdy stanęliśmy w drzwiach Harry chwycił mnie za rękę.
-Słuchaj dziś nie będę mógł z tobą zostać ...
-Dlaczego ? 
-Powiem ci kiedy indziej, a teraz wracaj do domu , zaraz przyjedzie do ciebie Selena . Zamknijcie się i za nic nikomu nie otwierajcie .
-Harry ... ? 
-Pa ... - pocałował mnie .
Nie wiedziałam o co chodzi ale domyślałam się ,że na pewno nie chodzi o jakąś błahostkę .
Zdenerwowana czekałam na Selene . 
Próbowałam czymś się zając ale myśl ,że coś się stało nie dawała mi spokoju .
Nagle usłyszałam trzask na górze , wystraszona nie wiedziałam co robić . Czy iść na górę czy czekać na dole.
W końcu zadzwonił dzwonek do drzwi. 
-Selena wchodź - powiedziałam.
-Co jest ?
-Cicho ... ktoś jest w domu .
-Gdzie ?
-Na górze - powiedziałam.
-Chodźmy - odparła po czym poszłam za nią. Czułam jak moje tętno rośnie .
Serce coraz szybciej mi biło , nie wiedziałam co zobaczę na górze.
Obeszłyśmy cały dom i nikogo nie było .
Ostatnim pomieszczeniem był mój pokój . 
Selena otworzyła go i weszła do środka.
-Nic niema - powiedziała.
-Patrz jakaś kartka - zobaczyłam ,że na biurku leży jakiś papier .
Wzięłam do ręki i odczytałam jego treść : 
"Stajesz się być niewidoczna...
Ja cię wciąż widzę...
Nie uciekniesz ode mnie...
X."
-Co to jest ? Kim jest "X" ? - zapytała .
-Nie wiem , nie znam nikogo takiego...
-To może być każdy (...)


Kolejnego dnia obudziłam się wcześnie rano. (Była Niedziela)
Usłyszałam jakieś rozmowy na dole więc poszłam tam.
W kuchni stał Harry oparty o stół , Louis siedział , wyraźnie zdenerwowany.
Niall trzymał na kolanach Demi , a Liam i Zayn siedzieli na parapecie.
-Co jest chłopaki ? - zapytałam.
-Mamy problem - powiedział Louis , Harry wciąż się nie podnosił .
-Olivia nie możemy być razem - odwrócił się w końcu . Te słowa dla mnie to jak szczał z pistoletu w serce.
-C-co ?
-Nie możemy być razem .
-Louis masz - podałam mu kartkę ,która wczoraj znalazła się w pokoju.
-To Xavier , on już wie gdzie ona mieszka - powiedział . Harry wydarł mu kartkę z ręki i walną pięścią o blat.
-O co chodzi ? - zapytałam.
-Xavier to również anioł ale jest o wiele potężniejszy od nas . Nie wiemy co od ciebie chce i Harrego chce.
-Aha. - zaśmiałam się.
-To nie jest śmieszne - warknął .
-Dalej nie możesz ze mną być ? - zapytałam.
-Tak , Olivia nic nie rozumiesz...
-Rozumiem więcej niż myślisz . Wyjdźcie ... wyjdźcie - otworzyłam drzwi.
-Olivia....
-Wyjdź - zamknęłam oczy - Mam już tego serdecznie dosyć ... Ta cała moc...duchy,piekło,niebo,dajcie mi spokój - trzasnęłam drzwiami .
Gdy wyszli poszłam się położyć na kanapę.
Naprawdę miałam dosyć tego . To wszystko mnie przerosło.
Ubrałam się i wyszłam z domu ... Zadzwoniłam do dziewczyn z poprzedniej szkoły i zaproponowałam imprezę. One oczywiście się zgodziły.
Czekałam na nie pod domem.
Nagle podjechał niebieski Kabriolet . Alexandra , Daria i Dominica , moje przyjaciółki z poprzedniej szkoły.
To ja ubrana na dyskotekę z dziewczynami
-Siema laseczko , co tam u ciebie - rzuciła Daria.
-No hejo , dużo gadać - zaśmiałam się.
-Wsiadaj !
-Gdzie jedziemy ? - zapytałam.
-Do "Malibu club".
-Stare dobre czasy - zaśmiałam się.
Jadąc do klubu śmiałyśmy się z dziewczynami , gadałyśmy . Było super.
Poczułam ,że mój telefon zawibrował , Harry wydzwaniał do mnie cały czas lecz ja nie odbierałam . Chciałam przeżyć jeden wieczór jak normalna nastolatka.
Kolejny telefon musiałam odebrać bo mama dzwoniła.
-Co robisz ?
-Nie zgadniesz.
-Powiedz.
-Jadę na imprezę z dziewczynami z byłej szkoły.
-O nareszcie się gdzieś wybrałaś , to dobra nie przeszkadzam skarbie , milej zabawy.
-Dziękuję , papa xx.
Kiedy dojechałyśmy do klubu czułam się naprawdę jak za dawnych czasów.
-Dlaczego dopiero teraz do nas zadzwoniłaś ?
-Nowa szkoła...tęskniłam -powiedziałam po czym zrobiłyśmy miśka.
-My też ... tu jest dużo naszych . Zabawisz dzisiaj - powiedziała Dominica.
Od razu jak weszłyśmy do środka poszłyśmy do baru i zamówiłyśmy drinki.
Wróciły wspomnienia .
W klubie byli również : Josh , Carolina , Asia , Judie i Paul mój były chłopak . Nic się nie zmienił.
Nadal nie miał dziewczyny . On mnie nadal kochał . Po tym jak wyjechałam nie umiał sobie poradzić.
-Olivia ...
-Paul - przytuliłam go.
-Wróciłaś do nas ?
-Nie , chciałam się po prostu spotkać i odpocząć . . .
-Zatańczymy ?
-Pewnie - zgodziłam się.
Po kilku drinkach przestałam myśleć . Pamiętam ,że zaszalałam z Paulem .
Wytańczyłam się jak nigdy(...)
Gdy było już późno poszłyśmy z dziewczynami i Paulem do hotelu,który mieścił się w klubie.
Ja miałam pokój z Paulem , nie wiem co mnie podkusiło aby z nim wejść do środka.
-Znów jesteśmy razem - uśmiechnął się po czym zaczął mnie całować . Ja pijana nie kontrolowałam tego co robię ale w końcu się ocknęłam.
-Przepraszam na mogę - usiadłam na łóżku.
-Co jest ?
-Paul ja mam chłopaka - rozpłakałam się.
-To czego go tu nie ma z nami ?
-Bo ... bo się na niego obraziłam - Paul odwieź mnie do domu ...
-Dobrze , chodź - wziął mnie za rękę.
Byłam tak pijana ,że nie mogłam sama iść. Czułam się jakbym go zdradziła.
W końcu można tak to nazwać bo się całowałam z Paulem (...)
Gdy podjechał pod dom zobaczyłam ,że Harry stoi w drzwiach.
Pożegnałam się z Paulem i wyszłam z auta. Było późno , coś koło północy.
-Gdzieś ty była ? Kto to był ? - Harry był zdenerwowany.
-Uspokój się - nie patrzyłam mu w oczy...
-Ty jesteś pijana - wziął mnie za ramiona.
-No i ?
-Zachowujesz się jak dziecko ale dobra ...słuchaj chciałem cię przeprosić . Olivia źle zrobiłem , po prostu nie chciałem aby coś ci się stało za moją sprawą...
-Nic się nie stało - próbowałam powstrzymać łzy.
-Ej , Olivia coś się stało ? - zapytał.
-Harry ... ja , ja cię prawie zdradziłam.
-To znaczy ? - wykpił mnie.
-To znaczy ,że się całowałam z...
-Chwileczkę , czyli ,że jednak . Wiesz co ? Myślałam ,że jesteś trochę bardziej odpowiedzialna ale nie ty wciąż jesteś dzieckiem - zaśmiał się i odszedł.
-Harry ! - zamknęłam się w domu i rzuciłam się na kanapę.
-Ty idiotko !!! Ty idiotko - krzyczałam sama na siebie.
------------------------------------------------

-I macie następny rozdział :)
-Trochę dramatyczny ale myślę ,że wam się spodobał .
-Powiem tyle ,że to nie koniec miłości Olivii i Harrego.
-Jeśli macie pytania dotyczące następnych rozdziałów , pytajcie :)
-Przepraszam jeśli są błędy ortograficzne czy jakieś literówki lub napisałam złe słowo.

10 KOMENTARZY = KOLEJNY ROZDZIAŁ .

niedziela, 10 listopada 2013

Dangerous 11

CHAPTER ELEVEN 

Widzę zmarłych ludzi


"Kiedy znalazłam się przed drzwiami do domu Louisa otworzyła mi Selena .
-O co cho...-przerwałam kiedy weszła do salonu"
Stanęłam jak zamurowana , to co zobaczyłam sprawiło ,że nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Olivko - odezwał się Harry stojący przy oknie i uśmiechający się do mnie.Ja wciąż nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. 
Harry podszedł pode mnie i przytulił. Wtedy naprawdę poczułam ,że to on. Łzy same poleciały mi z oczu.
-Harry ... jesteś - przycisnęłam go mocno do siebie - Jak stamtąd wyszedłeś ?
-Mam swoje sposoby ale Justin już nam nie będzie przeszkadzał.
-Nie płacz - Harry zaśmiał się ocierając mi twarz .
-Ja tak bardzo się ciesze ,że tu jesteś - nie chciałam go puścić .
-Hallo , my też tu jesteśmy . Siadajcie , pogadamy - odezwał się Louis.
-Jejku strasznie się cieszymy ,że jesteś , Olivia strasznie rozpaczała...
-Ach... od razu rozpaczałam - zaśmiałam się - martwiłam się po prostu.
-Ale spokojnie , Justin nie żyje co jest najważniejsze .
-Jak go zabiłeś ? - zapytałam.
-Pogadamy kiedy indziej teraz to ja bym się przespał-powiedział przeciągając się.
-To chodźmy do mnie , tam się wykąpiesz i w ogóle.
-Dobra - Harry wstał - Hej .
-Pa , tylko Olivia Harry chce wypocząć .
-No wiem - zaśmiałam się po czym wyszliśmy z domu.

Gdy wracaliśmy do domu była godzina 2:00 . Szliśmy za rękę . 
Moja ręka była dwa razy mniejsza od Harrego. 
Zbliżając się do skrzyżowania usłyszeliśmy pisk opon i wielki trzask.
Pobiegliśmy tam.
Zobaczyliśmy dwa auta ,które zderzyły się ze sobą.
Harry podbiegł do jednego auta i wyciągnął z niego jakiegoś faceta . Ja zaś pobiegłam do drugiego . 
Zobaczyłam kobietę ,która prowadziła auto , a z tyłu małą dziewczynkę , była nieprzytomna.
Harry wyczuł u mężczyzny puls więc przybiegł pomóc mi.
-Olivia wyjmij matkę , ja wyjmę tą małą.
-Już - wyciągnęłam kobietę na asfalt , nie wyczułam tętna .
-Harry nie czuję tętna - krzyknęłam.
-Użyj mocy , uwierz w siebie .
Zamknęłam oczy po czym przyłożyłam palce do skroni kobiety. Czułam jak moja energia przepływa do niej.Czułam się coraz słabsza . Słyszałam jak Harry dzwoni po pogotowie. 
Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i zemdlałam . Nie wiedziałam czy udało mi się ją uratować czy też nie.
Słyszałam głosy ale nie wiedziałam kogo . 
Nagle otworzyłam oczy . Nade mną stał Harry , odwróciłam głowę i zobaczyłam ,że sanitariusze wnoszą do karetki kobietę oraz dziewczynkę.
-Żyje ? - zapytałam próbując się podnieść.
-Jest w bardzo złym stanie ale myślę ,że jej pomogłaś.
-A dziewczynka  ? 
-Będzie żyła , mężczyznę również zabrali do szpitala.
-Dlaczego zemdlałam ? 
-Bo robiłaś to pierwszy raz i wtedy właśnie bierze to najwięcej energii -powiedział - No dobra chodźmy.
Resztę drogi do domu przeszłam opierając się o Harrego .
Wróciwszy do domu poszłam się położyć , a Harry poszedł wziąć prysznic . Nadal myślałam o tym co się stało. 
Przed oczami miałam widok płaczącej dziewczynki oraz sanitariuszy wnoszących matkę do karetki.
-Jak się czujesz ? - zapytał wchodząc do pokoju.
-Nie zbyt dobrze  - odpowiedziałam.
-Może jutro nie pójdziesz do szkoły.
-Nie no coś ty , muszę iść - odpowiedziałam.
Wiedziałam ,że jak opuszczę jeden dzień szkoły bez wiedzy mamy będę miała przechlapane.
Harry położył się koło mnie i przytulił.
-Kocham cię - powiedział.
-Ja ciebie też , ja ciebie też - powiedziałam po czym zasnęłam.
Nagle w śnie zobaczyłam szpital , później salę .
Zobaczyłam lekarzy próbujących uratować jakąś postać , nie widziałam do końca kto to był.
Nagle zobaczyłam korytarz szpitalny , a na nim dziewczynkę , która siedziała i płakała. 
Rozpoznałam tą dziewczynkę . To było dziecko z wypadku , a osobę ,którą reanimowali była jej matka.
Nagle z sali wyszła pielęgniarka , wzięła dziewczynę za rękę i poszły gdzieś . Z sali jednak ktoś jeszcze wyszedł . Była to jej matka , lecz była duchem. 
Stojąca na pustym korytarzu w ubraniu szpitalnym płakała i wołała "Olivko , Olivko mamusia cię kocha" ...
Po tych słowach obudziłam się , byłam cała mokra .
-Co się stało ? - Harry gwałtownie usiadł na łóżku.
-Harry ona nie żyję ... ona ... - rozpłakałam się i przytuliłam się do Harrego.
-Kto nie żyje ?... Olivia.
-Matka tej dziewczynki , nie uratowałam jej , rozumiesz ? 
-Olivia ... 
-Harry ja osierociłam tą dziewczynkę . Ona miała by matkę gdybyś ty ją uratował - nie mogłam przestać płakać.
-Olivia nie jesteś tego pewna ...
-Jestem , widziałam ją rozumiesz ? A wiesz jak ta dziewczynka miała na imię ? - zapytałam - Olivia .
-Chodź tutaj - Styles przytulił mnie i położyliśmy się .
-Przepraszam - powiedziałam w myśli .
Chciałam przeprosić dziewczynkę , matkę . . . 
-Ja chciałam jej pomóc - łzy opadały na poduszkę.
-Olivia i tak dużo zrobiłaś , nie rozumiesz ,że jakby nas tam nie było to one dwie by zginęły .
-Ale ... 
-Ciiii - Harry uciszył mnie .
Nie mogłam zasnąć . 
Czekałam aż zadzwoni budzik (...)
W końcu się doczekałam , budzik zadzwonił . Była 6:00 . Wstałam cicho z łóżka i podeszłam do szafki ,z której wyjęłam jakieś ciuchy.
Poszłam do łazienki , ubrałam się i umyłam zęby m 
Cały czas myślałam o tej dziewczynce .
Napisałam Harremu karteczkę ,że poszłam do szkoły a sama zeszłam na dół.
Klucze wypadły mi z ręki więc schyliłam się po nie , ale gdy wstałam zaniemówiłam.
-Proszę cicho - powiedziała kobieta , duch , matka dziewczynki.
-A-ale co pani chce ? - cofnęłam się o dwa kroki.
-Chciałam ci podziękować - powiedziała - Wiem ,że próbowałaś mnie uratować . Podziękuj swojemu chłopakowi za uratowanie mojej córeczki .
-Ale jak to pani ... nie żyje .
-Tak zgadza się , ale chciałam zrobić jeszcze jedno zanim odejdę stąd na dobre . Proszę tu masz adres do domu dziecka gdzie zabrali Olivkę . Błagam pojedź do niej i powiedz ,że ją bardzo kocham . 
Proszę - powiedziała po czym zniknęła .
Ja stałam nadal nieruchomo . W ręce trzymałam kartkę z adresem. Nie wiedziałam co mam zrobić. Schowałam go do kieszeni i wyszłam z domu .

Na lekcji francuskiego siedziałam zamyślona . Nagle dostałam sms'a , wzięłam telefon do ręki i odczytałam wiadomość .
Od Louisa:
"Musimy się spotkać . Będziemy czekać na ciebie po lekcjach".
Znów tajemnicze wiadomości.
Miałam już tego serdecznie dosyć (...)
Po lekcjach spotkałam się z Louisem i Seleną na boisku szkolnym.
-Harry mi powiedział co się stało - Louis był zdenerwowany.
-Nic ci nie jest ? - zapytała.
-Nie , słuchajcie mam prośbę proszę zawieźcie mnie pod ten adres - dałam im kartkę .
-Po co ci jechać do domu dziecka ?
-Może wam się to wydać dziwne ale matka ten dziewczynki ona mi się "objawiła" i powiedziała ,żebym pojechała do Olivii .
-Olivii ?
-Tak ma tak samo na imię jak ja.
-No dobrze , wierzę ci . A po co ? 
-Mam jej powiedzieć ,że jej mama ją kocha - opuściłam głowę.
-Dobra wsiadaj.
-A ty co chciałeś ? 
-Nie nic po prostu Harry kazał mi po ciebie przyjechać bo on załatwia jakąś sprawę.
-A-ha .
Droga do domu dziecka prowadziła przez las . 
Gdy zajechaliśmy pod bramę widziałam dzieci bawiące się na podwórku . 
-To za dużo dla mnie - pomyślałam.
-Idziemy ? 
-Tak - wzięłam głęboki wdech i poszłam.
-Dzień dobry , ja chciałam odwiedzić Olivię Johnson .
-A kim pani jest ? 
-Jej kuzynka , Olivia Parks - skłamałam.
-No dobrze , ale ostrzegam , dziewczynka jest w bardzo złym stanie.
Kobieta wprowadziła mnie za bramę. 
Budynek w wewnątrz miał wygląd zamku królewskiego . Portrety na ścianach korytarzy , czerwone dywany , duże żyrandole ...
-W tym pokoju - powiedziała
-Dziękuję - skinęłam po czym weszłam do pokoju .
-Olivia ? - powiedziałam , dziewczynka odwróciła swoje spłakane oczka na mnie.
-Kim pani jest?
-Twoja mamusia kazała mi ci coś powiedzieć - nie wytrzymałam , łzy poleciały mi po policzkach.
-Mojej mamy nie ma już ... - powiedziała.
-Ale zdążyła mi coś powiedzieć. Kazała ci przekazać ,że cię przeprasza i cię bardzo kocha.
-Niech pani już wyjdzie - powiedziała.
-Dobrze - odwróciłam się.
-Naprawdę mama pani to powiedziała ? 
-Nie mów do mnie pani , mam na imię Olivia .
-Ja też ...
-Mama cię bardzo kocha .
-To dlaczego odeszła ?
-Kochanie nie zależało to od niej .
Długo z nią rozmawiałam . Myślę ,że pomogłam jej trochę zrozumieć tę całą sytuację.
Poprosiła mnie abym jeszcze do niej przyszła .
Zgodziłam się . 

Gdy byliśmy już w domu . Opowiedziałam Harremu całe zdarzenie. Był pełen podziwu ,że tak dzielnie to zniosłam, lecz ja nadal miałam wyrzuty sumienia ,że ja zabiłam tę kobietę(...)
W trakcie gdy robiłam zadanie zadzwoniła moja mama.
-Cześć mamo .
-Cześć córeczko , co to za wypadek był ?
-Skąd o nim wiesz ?
-Ciocia mi powiedziała.
-No nie wiem sama....Mamo tęsknię .
-Córciu jeszcze trzy tygodnie .
-Kocham cie .
-Ja ciebie też ...
Po rozmowie Harry przyszedł do mnie . 
-Może jakaś pyszna kolacja ?
-Zrobisz ?
-Nooo-zaśmiał się.
***
Ostatni tydzień był bardzo męczący . 
Olivię miałam odwiedzić za kilka dni dopiero.
Pewnego wieczora po kolacji Harry poszedł się wykąpać. Ja położyłam się i wzięłam do ręki książkę.
Harry wyszedł z łazienki w samym ręczniku .Jego umięśnione ciało lśniło . 
-Nie mam nawet bielizny na przebranie - powiedział po czym uśmiechnął się do mnie.
-A po co ci teraz bielizna ? - zapytałam.
-Olivia  ? - zaśmiał się.
-No co , jesteśmy sami - podeszłam do niego całując go w usta.
Harry ściągnął ze mnie szlafrok .
Ja jednym ruchem zdjęłam ręcznik .
Harry popchnął mnie na łóżko i zaczął całować. 
W mgnieniu oka nie miałam już na sobie bielizny.
Harry nagle podniósł się .
-Co jest ? - zapytałam.
-Nie mam żadnego zabezpieczenia - powiedział - A twój tata ... ?
-Hahahah - zaśmiałam się głośno - no chyba nie mówisz poważnie.
-No przecież twoja mama jest młoda - zaśmiał się.
-No dobra idź coś poszukaj.
Czekałam na niego nie cierpliwie z nadzieją ,że coś znajdzie.
W końcu wrócił uśmiechnięty .
-A więc na czym skończyliśmy ? - Harry całował mnie po brzuchu.
Robiłam to z nim pierwszy raz , ale było niesamowicie (...)
Po wszystkim leżałam  w jego objęciach.
-Harry ?
-Taaak ? - jęknął sennie.
-Ile planujesz mieć dzieci ? 
-Pewno nie więcej niż tuzin.
-No a tak na poważnie ?
-No myślę ,że trójka to odpowiednia liczba.
-Też tak myślę.
-A czy moglibyśmy dać naszemu pierworodnemu na imię Josh ?
-Tak - zaśmiał się.
-A córka może mieć na imię Dakota ?
-Nazwy geograficzne odpadają - zaśmiał się.
-To nie fair .
-Imiona dla córek ja wybieram.
-No dobra , śpijmy już.
-Dobranoc pani Styles - zachichotał .
-Dobranoc .

-------------------------------------------

Hej , myślę ,że rozdział się spodobał .
Proszę o szczere komentarze na temat tego rozdziału.

Jeśli chcecie być informowani piszcie :)

Dziękuję xx.

środa, 6 listopada 2013

Dangerous 10

CHAPTER TEN !

(...)Wiedziałam ,że Harremu naprawdę zależało na mnie . Nie wiedziałam jedynie jak uciec z tej "dziury".
Nie byłam pewna czy uda mu się mnie uwolnić.
Moje moce w tym miejscu zanikły . 
Nie wiedziałam dlaczego .
On wracając do domu wstąpił do pobliskiego pubu . Siedząc tam zamawiał piwo , jedno po drugim.
Nie wiedziałam jak mu pomóc . Wyraźnie było widać ,że nie jest w najlepszej formie .
-Księżniczko ? - było już rano.
-Co ty tu robisz ? - zobaczyłam Justina po czym okryłam się prześcieradłem .
-Chciałem sprawdzić co robi moja księżniczka - uśmiechnął się szyderczo.
-Ugh nie jestem....
-Już nie długo - przerwał mi .
-Co ? 
-Już dziś wieczorem będziesz moją księżniczką - powiedział .
- ...że co ? Ale ,że my ? 
-Tak kochana - powiedział po czym wyjął z kieszeni pierścionek z wielką perłą - Wyjdź za mnie.
-NIE ! NIGDY ! -krzyczałam.
-Ale to nie ty o tym decydujesz - położył pierścionek na szafce nocnej - Przyślę do ciebie Danielle ,która przygotuje cię do ceremonii .
Z mojej złości nie mogłam nic wypowiedzieć . Po wyjściu Justina wzięłam miksturę i napiłam się kilka kropelek po czym zasnęłam . Znalazłam się w jego pokoju . Obudził się gdyż wyczuł moją obecność.
-Harry - wyszeptałam .
-Olivia ? Olivia gdzie jesteś - zapytał rozglądając się chaotycznie po pokoju .
-Pomóż mi - wyszeptałam.
-Ale jak ? 
-Justin chce abym za niego wyszła . Ceremonia odbędzie się już dzisiaj . Pomóż mi błagam.
-Olivia ale...
Nie zdążyłam już mu nic powiedzieć iż obudziła mnie Danielle . Miała w ręce kosmetyczkę .
Dan malowała mnie . Co z tego jak tusz spływał mi wraz z łzami po policzkach .
Najgorsze było to ,że miałam wyjść za osobę ,której nie kocham . 
-Ty szmato ! - nagle do pokoju weszła Miley - Co ty sobie myślisz ,że mi go odbierzesz? 
-Miley to nie ja się mu oświadczyłam - oznajmiłam - ja go nienawidzę.
-To dlaczego za niego wychodzisz ? - usiadła na łóżko .
-Uwierz ,że jakbym mogła to wyszła bym ale stąd .
-To da się załatwić - ucieszyła się.
-Jak ? - zapytałam zaciekawiona.
-No przecież ja mogę wprowadzić tutaj Harrego i tą całą bandę - podskoczyła ze szczęścia.
-Ale jak Justin się dowie ,że to ty ? 
-Nie dowie się ... - uśmiechnęła się od ucha do ucha - Dobra udawaj ,że wszystko jest w porządku , a ja po nich lecę . A ty Danielle jak cokolwiek powiesz ... 
-Dziękuję - uśmiechnęłam się.
-Och przestań ! Ja to robię dla siebie - wyszła z pokoju .


Cały dzień był dla mnie kompletnym koszmarem ale zarazem się cieszyłam .
-Puk puk - otworzyły się lekko drzwi.
-Nie wiesz ,że nie patrzy się na pannę młodą przed ślubem - rzuciłam .
-Nie patrzę przecież - powiedział - Za godzinę Danielle ma być na sali.
-Dobrze panie Justin - ukłoniła się .
Minuty mijały . Harrego , Miley nikogo nie było .
Bałam się ,że jej plan się nie uda.
Danielle prowadziła mnie przez ciemne i ponure korytarze do sali . Nagle usłyszałam marsz weselny , całkowicie inny od tych ,które zawsze gra się na weselach.
Drzwi otworzyły się . Na sali zobaczyłam pełno "gości".
Justin stał na samym końcu sali przy takim jakby ołtarzyku , koło niego stał kapłan . Domyślałam się oczywiście ,że nie był on kapłanem wiernym Bogu , w końcu był w piekle .
Szłam w stronę Harrego Justina . Wszyscy się na mnie gapili . 
Kiedy byłam już u boku Justina on wziął mnie za rękę . 
-Czy ty Justinie bierzesz sobie tę oto Olivię Parks za żonę i chcesz aby została księżną tego oto cudownego miejsca ? - zachichotałam.
-Tak-Jus uśmiechnął się do mnie .
-A czy ty Olivio bierzesz sobie za męża tego oto Justina Biebera i chcesz pomagać mu w obowiązkach książęcych ? - zapytał. 
Justin popatrzył się na mnie iż nie mogłam wymówić ani słowa . 
-Powiedz to ! - oczy Justina zapłonęły w ogniu.
Ja otworzyłam usta ale nie mogłam niczego wypowiedzieć . 
-Mów - wyszeptał.
-Olivio - odezwał się kapłan .
Popatrzyłam się na niego wystraszoną miną .
-Ja .......... ja .......... Tak - czułam jak oczy wypełniają mi łzy .
Wiedziałam ,że Harry już mi nie pomoże . Ten szyderczy uśmieszek Justina nadal pamiętam. On założył mi obrączkę na palec po czym wszyscy wstali i zaczęli bić brawo.
-A teraz Justinie możesz pocałować swoją żonę .
Justin pochylił się , czułam jego oddech na moich ustach , już czułam jak powoli się stykają ze sobą.
-STAĆ !!! - nagle zobaczyłam w drzwiach Harrego , chłopaków i dziewczyny . 
Justin gwałtownie podniósł wzrok na nich.
-Harry ! - płakałam. 
-STRAŻE ! - Justin wykrzyczał po czym wziął mnie i wyprowadził do jakiejś ciemnej komnaty.
Słyszałam tylko piski , krzyki i dudnienia .
Bardzo się bałam ,że zrobi coś Harremu . 
-Olivia - usłyszałam cichy szept . Podniosłam głowę i zobaczyłam Demi zadzierającą przez kraty .
-Demi - wstałam - pomóż mi .
-Spokojnie , mam nadzieję ,że się wszystko uda - powiedziała po czym jeden ze strażników Biebera ją złapał.
-Demi nie !!! - rozpłakałam się i usiadłam w kącie pomieszczenia.
Nagle usłyszałam oklaski . Obawiałam się najgorszego . Przyszedł po mnie Justin i wypuścił z lochu.
Gdy wyszłam zobaczyłam wszystkich przykutych do ściany prócz Harrego. On stał pośrodku strażników i wpatrywał się we mnie przykrym wzrokiem.
-Ona jest moja - uśmiechnął się szeroko Justin - Myślicie ,że nie wiem jak to miejsce wpływa na wasze moce ? - zaśmiał się . Harry próbował wyrwać się z rąk straży .
-No no powolutku - zaśmiał się ponownie - A teraz idę z moją żoną do sypialni , w końcu mamy noc poślubną - zaśmiał się po czym chwycił mnie za rękę i ciągną za sobą.
Moje załzawione oczy wpatrywały się w Harrego , zdążyłam wyczytać z jego ust słowo przepraszam. Nie wiem za co miał mnie przepraszać . W tej chwili wiedziałam ,że nic mi już nie pomoże . 
Justin wprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia gdzie było pełno świec oraz miejsce do spania.
-Kochana nie bój się wszystko będzie dobrze , połóż się .
Ja nic się nie odzywałam. Justin zaczął mnie całować po szyi .
Rozsunął mi sukienkę i w mgnieniu oka już jej na sobie nie miałam.
-Olivio rozluźnij się .
-Nie ! - warknęłam.
-Słuchaj chcesz żeby twój kochaś i jego banda żyła ? Jak tak to możemy zawrzeć układ.
-Jaki ? - ciągle płakałam.
-Taki ,że mi się oddasz ,  ja puszczę ich wolno - opuściłam głowę.
Nie chciałam ,żeby Harry przeze mnie cierpiał więc się zgodziłam.
Justin zadowolony powrócił do "roboty". Powoli osunął ramiączko od mojej bielizny.
Całując mnie po brzuchu jeździł ręką po moim udzie lekko masując je. 
Ja wpatrywałam się w ścianę . Miałam ochotę zniknąć stamtąd . 
"Harry pomóż mi"-pomyślałam . 
Nagle zadzwonił telefon Justina , on oczywiście go odebrał. 
Okazało się ,że wszyscy zniknęli z więzienia.
On wybiegł z pokoju zamykając za sobą drzwi. 
Ja szczęśliwa zarzuciłam na siebie jego koszulkę . Miałam nadzieję ,że wszystko dobrze się potoczy. 
Nic nie słyszałam . Wiedziałam ,że nasza moc słabnie w takich miejscach jak to ale miałam nadzieję ...


Po długim czasie Justin wszedł do pokoju z Harrym . Rzucił nim o ziemie . Harry stracił swoje moce w tym miejscu .
Justin podszedł pode mnie z nożem .
-Nie ! - Harry próbował się podnieść .
-Nie mam zamiaru zrobić jej krzywdy jeśli zrobicie to czego ja chcę - zaśmiał się głośno.
-Czego chcesz ? - zapytałam - Nie mało ci ,że jestem twoją żoną ?
-Nie jesteś moją żoną , ślub w piekle jest nieważny - przewrócił oczami.
-To czego chcesz ? - Harry walczył z oddechem.
-Chce ciebie , a tak właściwie to chcę twoją ofiarę - uśmiechnął się szyderczo.
-Czyli chcesz mnie ... zabić ? - zapytał.
-Nigdy! - krzyczałam.
-Jeśli chcesz abym ją wypuścił i aby żyła to tak.
-Harry nie - moje oczy wypełniały się łzami.
-Dobrze-on w ogóle nie zwracał uwagi na to co mówię- skąd jednak mogę wiedzieć ,że mnie nie okłamujesz?
-Wypuszczę ją i tę twoją bandę , a ty tu zostaniesz - Harry zastanawiał się przez chwilę.
-Dobrze - odrzekł patrząc się mi w oczy - Kocham cię.
-Harry . . .
-Dobra zbieraj się - Justin podniósł mnie i wyprowadził za drzwi - Wypuść ją i tę całą bandę - powiedział strażnikowi po czym wszedł do pokoju.
Strażnik prowadził mnie przez cały budynek aż do lochów gdzie znajdowała się reszta.
-Gdzie Harry ? - Selena wyszeptała do mnie kiedy strażnik nas wyprowadzał.
Przed wyjściem zawiązał nam wszystkim oczy abyśmy nie widzieli gdzie jest przejście.
Po wyjściu wsiedliśmy do auta (nadal z zawiązanymi oczami) .
Jechaliśmy tak z 2 godziny.
-Wysiadać - otworzył nam drzwi i zdjął opaski.
Ja byłam cała spłakana . Znaleźliśmy się przed moim domem .
-Olivia ? - Louis podszedł do mnie.
-Louis on umrze - rozpłakałam się po czym zatonęłam w jego objęciach.
-Chodźmy - powiedział i wszyscy poszliśmy do domu Harrego.


-Rany dzieci , Olivia jesteś - mama Harrego przytuliła mnie - Chodźcie , a gdzie Harry ?
-Harry poświęcił życie w zamian za Olivię - wytłumaczył.
Jego mama przez chwilę siedziała nieruchomo .
-Jak to ? - zapytała - Olivia ?
-Pani Styles to prawda - rozpłakałam się - Justin zażądał jego ofiary w zamian za mnie i zgodził się .
-Olivia - powiedziała - Nie przejmuj się Harremu nic nie będzie.
-Ale jak to ? - zapytałam- przecież jego moc zanikła.
-Nie , on udaje - uśmiechnęła się.
-A nasza moc ? - wtrąciła Sel.
-Wy nie macie aż tak potężnej mocy jak Harry.On wymyślił ten plan ,żeby zabić Justina.
-Ale ja go widziałam , on ... - nie mogłam wydusić z siebie więcej.
-Idź się dziecko prześpij , jutro ci wszystko wyjaśnię.
Mama Harrego zaprowadziła mnie do jego pokoju abym się przespała.
-Prześpij się , to ci dobrze zrobi.
-Fakt jestem trochę zmęczona -powiedziałam ale nie mogłam zasnąć. Nie wiedziałam co z nim . . .
Jego mama wyszła z pokoju lekko uchylając drzwi.
Na łóżku Harrego leżała jego koszulka . Położyłam się i przytuliłam się do niej. Czułam zapach jego wody kolońskiej . Choć wiedziałam ,że ta koszulka nie zastąpi mi go to czułam go przy sobie.
-Kocham cię Harry - wypowiedziałam te słowa po czym zasnęłam.
Kolejnego dnia jego mama obudziła mnie z samego rana . Na stole było przyszykowane już śniadanie.
Naprawdę nie mogłam uwierzyć ,że jego mama przyjęła to z takim spokojem.
Po śniadaniu poszłam do swojego domu.
W moim pokoju nie było nic ruszone . Na toaletce leżały kosmetyki te ,którymi malowałam się przed balem.
W pewnym sensie odetchnęłam ,że nie jestem już w "szponach" Justina ale nie mogłam przestać myśleć o Harrym.
Na mojej szafce nocnej miałam jego zdjęcie , wzięłam je w dłonie i przytuliłam.


Dni mijały . Harrego nie było . Nie dawał znaków życia . Naprawdę już odchodziły ode mnie nadzieje,że żyje,że przyjdzie do mnie i przytuli.
Moi rodzice mieli być na wyjeździe jeszcze przez miesiąc .
W szkole nie spotykałam się z Patrycją . Nie chciałam mieć z nią nic do czynienia , zwłaszcza po tym czego się dowiedziałam.
Okazało się ,że ona pomogła Justinowi mnie "porwać". Dowiedziałam się również ,że ona nie jest zwykłym człowiekiem , ona również została obdarowana mocą ale nie jest za dobrem.


Przez cały tydzień chodziłam zadumana. W stołówce siedziałam sama . Nie chciałam nawet widywać Seleny,Demi,Louisa,Liama , Zayna czy Nialla .
Nie mogłam im spojrzeć w oczy po tym jak przeze mnie stracili przyjaciela.
W piątek siedziałam na stołówce . Nic nie jadłam po prostu pisałam na kartce jakieś głupoty.
-Olivia...-Louis usiadł obok mnie-Dlaczego nas unikasz ?
-Przeze mnie Harry nie żyje - powiedziałam nie patrząc się mu w oczy.
-Ale nie jesteś tego pewna .
-Louis nie rozumiesz ,że gdyby Harry żył byłby już tutaj z nami ? - krzyknęłam po czym wyszłam ze stołówki na zewnątrz i zaczęłam iść gdzieś przed siebie.
-Olivia!-Louis dogonił mnie i złapał za rękę.
-Co? - moje oczy wypełniały się łzami.
-Nie możesz mówić ,że to przez ciebie-ujął moją głowę w dłonie.
-Louis...nie - powiedziałam po czym odeszłam od niego.
Nie zważając na to ,że miałam mieć jeszcze lekcje po prostu poszłam do domu .
Zamknęłam drzwi i położyłam się na kanapie. Nie mogłam wybaczyć sobie tego ,że nie zobaczę Harrego.
*dzwoni telefon*
-Halo ?
-Dlaczego nie odbierasz? - mama była wyraźnie zdenerwowana-Od tygodnia próbuję się do ciebie dodzwonić .
-Aaaa nie wiem mi nic nie piszę ,  a nie dzwoniłam bo nie chciałam wam przeszkadzać - skłamałam.
-No już dobrze , a ty nie w szkole ?
-Nie , puścili nas wcześniej.
-Nie zgadniesz co mam dla ciebie.
-Nie zgadnę - próbowałam mówić troszkę weselszym tonem.
-Załatwiłam ci przesłuchanie na przyjęcie na studia !! - powiedziała podnieconym głosem.
-Yeah! - powiedziałam bez entuzjazmu - a co to za studia ?
-Taneczne kochana , taneczne.
-O wow mamo zawsze o tym marzyłam - to była chyba jedyna ciesząca mnie informacja.
-O przepraszam ale wzywają mnie , pa kotku .
-Pa mamo.
Po rozłączeniu się z nią poszłam do kuchni , zrobiłam sobie popcorn i wróciłam do salonu .
Włączyłam sobie jakiś film i go oglądałam .


Pod wieczór poszłam się przejść . Zachodzące słońce rozświetlało ulice Holmes Chapel . . .
Nagle dostałam wiadomość na telefon . Wzięłam komórkę do ręki i odczytałam wiadomość ,która dostałam od Louisa :
"Przyjedź do mnie Olivio .
Musisz to zrobić ."
Zastanawiałam się o co chodzi ale zrobiłam tak jak mi powiedział. Poszłam tam.Całą drogę myślałam co takiego chce mi powiedzieć czy pokazać . Nie wiedziałam o co mu chodziło.
 Kiedy znalazłam się przed drzwiami do domu Louisa drzwi otworzyła mi Selena .
-O co cho ... ? - przerwałam gdy weszłam do salonu.

---------------------------------------------------------

I oto kolejny rozdział :) Dziękuję wam ,że w ogóle go czytacie  xx . @Basia6996
Jeśli chcesz być informowany/a to po prostu napisz w komentarzu.
 Nie jestem zbyt zadowolona z niego , przyznam .

-Jak wam się podoba ?
-Jak myślicie , co sprawiło ,że Olivia zaniemówiła ?

LICZĘ NA KOMENTARZE .

Aha i chciałam się jeszcze zapytać co wolicie krótsze rozdziały i dodawane częściej czy dłuższe tak mniej więcej dodawane co tydzień ?
  
*AHA I CHCIAŁAM JESZCZE PRZEPROSIĆ FANÓW JUSTINA ,ŻE W TYM OPOWIADANIU JEST ZŁY ... ORAZ FANÓW MILEY ... UWIERZCIE TO ,ŻE ICH W TEN SPOSÓB TUTAJ POKAZAŁAM NIE OZNACZA ,ŻE ICH NIE LUBIĘ.
TO MOJE OPOWIADANIE
MOJA FABUŁA
PRAWDA ?


sobota, 2 listopada 2013

Dangerous 9

CHAPTER NINE 

"Ta noc będzie niezapomniana" 

http://www.youtube.com/watch?v=sGlb71bae_I

(...)Jadąc do tej willi trzeba było przejechać przez las . Wydawało mi się ,że ktoś z nami jest . Czułam obcy oddech na swoim ciele .
-Dojechaliśmy- odezwał się kierowca.
-Gotowa ? - Harry wziął moją rękę .
-Jak nigdy dotąd - odpowiedziałam uśmiechając się szeroko.
Gdy kierowca otworzył nam drzwi wyszliśmy z limuzyny. Katy , dziewczyna ,która prowadziła gazetkę szkolną robiła nam zdjęcia. Harry założył czarne okulary i szliśmy w stronę wejścia. Nagle zajechała kolejna limuzyna . Była to reszta bandy Stylesa. 
-Olivia jak ty pięknie wyglądasz  - powiedziała Selena wyskakując z limuzyny.
-Nieziemsko prawda ? - odezwał się Harry. 
-A to kto ? - zapytałam . Z Liamem była jakaś nieznana nam dziewczyna.
-To Miley , nowa uczennica naszej szkoły - powiedział.
-Cześć wam - uśmiechnęła się.
-Hej .
-To co wchodzimy ? - zapytałam.
-Tak , tak chodźmy , wy idźcie pierwsi , my musimy zrobić wejście - Harry puścił do mnie oko.
Idąc do sali balowej stanęliśmy przed wielkimi schodami prowadzącymi na dół do sali balowej.
Reflektory zaświeciły od razu na nas. Cała sala patrzyła się na nas . 
Czułam się strasznie dziwnie . 
-Wyluzuj - Harry walnął mnie lekko łokciem .
Gdy byliśmy już na parkiecie leciała wolna piosenka . Styles od razu poprosił mnie do tańca . 
-Czy uczynisz mi zaszczyt i zatańczysz ze mną ? - uklęknął przede mną .
-Nie żartuj - zaśmiałam się .
-A więc ? 
-Oczywiście - uśmiechnęłam się.
Tańcząc Harry przytulił mnie do siebie . Czułam bicie jego serca . 
On zbliżył swoje usta do mojego ucha i wyszeptał :
-Kocham cię wiesz ? 
-Ja ciebie też Harry , ja ciebie też.
Przy nim czułam się tak bezpiecznie . W jego objęciach było mi tak dobrze .
Po długim czasie spędzonym na parkiecie bolały mnie nogi więc poszliśmy usiąść do stolika gdzie byli wszyscy znajomi (banda Stylesa) .
-Zaraz wybiorą króla i królową balu - Demi jęknęła zaciskając rękę Nialla.
-Wy na pewno wygracie - wtrąciła Selena.
-Nieee - zaprzeczyłam.
Katy chodziła z nauczycielami i oceniali nas wszystkich . Denerwowałam się bardzo .
Popijając kieliszek wina wpatrywałam się w Miley . Coś mi w niej nie pasowało . Widać było ,że Liam ma na nią ochotę . Szeptali sobie coś do ucha i się śmiali .
Po chwili Miley wstała prowadząc Liama za rękę na górę .
-Oj Liam Liam - Harry zaśmiał się wkładając sobie do buzi winogrono .
-A teraz proszę o chwilę uwagi - Katy miała ogłosić Królową i Króla balu - A więc Królową i Królem balu,zostają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . zostają Olivia i Harry .
-Nagle reflektory zaświeciły na nas . Harry wziął mnie za rękę i poszliśmy na scenę . Przez brawa nie słyszałam własnych myśli .
-Gratuluję wam - powiedziała po czym założyła każdemu z nas na głowę koronę .
-Dziękujemy wam bardzo . Naprawdę to zaszczyt . Dziękujemy i bawcie się dalej .
Gdy zeszliśmy ze sceny Harry złapał mnie za talię .
-Moja królowo- powiedział po czym zadał mi gorący pocałunek,który zwalił mnie z nóg .
Po pocałunku wpatrywał się w moje oczy . Cały świat zniknął , byliśmy tylko my . Naszą prywatność przerwali nam Niall,Louis i Zayn ,którzy chcieli popływać w jeziorku i ukradli mi Harrego .
Ja poszłam do stolika i usiadłam .
-Gratuluje , Olivia ! - do stolika przysiadła się Patrycja .
-Dzięki - uśmiechnęłam się- A gdzie Jake ?
-A poszedł z chłopakami popływać .
Później przez dłuższy czas siedziałam z dziewczynami przy stoliku i piłam wino . Nawet nie zorientowałam się kiedy Pat sobie od nas poszła .
Nagle przyszedł Harry . Był dziwny .
-Chodź ze mną - wziął mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz gdzie stał motor- Chcesz się przejechać ?
-A.ale .
-Co?  Spokojnie , będzie wszystko w porządku , pojedziemy nad jeziorko do chłopaków - uśmiechnął się . Ja zgodziłam się i wsiadłam na motor podciągając sukienkę .
Jadąc w stronę jeziorka Harry nic się nie odzywał . Ja zastanawiałam się skąd on ma motor ...
Nagle zobaczyłam Harrego stojącego na brzegu jeziorka .
-Harry ? - zapytałam przestraszona .
-Nie kochana - nagle zobaczyłam twarz Jake'a zamiast Harrego.
-Jake... co... ty ? - wydusiłam z siebie przestraszonym głosem .
Nagle ruszyliśmy szybko .
-HARRY !!!! - krzyknęłam .
-OLIVIA !!!!!! - Harry próbował nas gonić lecz niestety nie udało mu się to.
Nagle poczułam jak się zapadamy . Nade mną widziałam zamykającą się dziurę, straciłam przytomność.
-Olivko - otworzyłam oczy.
Leżałam na łóżku w jakimś pokoju , a nade mną stał blondyn.
-Justin ?- wyszeptałam ciężko .
Czułam się jakby ktoś uderzył mnie w głowę młotkiem .
-Tak , kochana leż spokojnie .
-Ale gdzie jestem ? - zapytałam nic , nic nie pamiętając .
-Spokojnie śpij - powiedział przykrywając mnie . Moje powieki same się opuszczały , zasnęłam . . .
Po jakimś czasie obudziłam się . Byłam ubrana w białą jedwabną piżamę .
-Panienka już nie śpi ? - odezwała się jakaś dziewczyna siedząca koło drzwi.
-Kim jesteś ? -zapytałam.
-Twoją pokojówką ...
-Pokojówką ?
-Tak - uśmiechnęła się.
-Chce się widzieć z Justinem , natychmiast !
-Ale to nie możliwe , Justin ma teraz bardzo ważne spotkanie.
-Powiedz ,że to Olivia .
-Dobrze - powiedziała po czym wyszła z pokoju .
Nie wiedziałam gdzie jestem , totalnie nic nie pamiętałam .
Chodziłam po pokoju bez okien. Otworzyłam szafę , a tam były sukienki jak w średniowieczu.
Nagle otworzyły się drzwi prze które wszedł Justin .
-Tak kotku ? Chciałaś mnie widzieć - uśmiechnął się szyderczo.
-Tak . Mam kilka pytań . Po pierwsze co ze mną zrobiłeś , gdzie jestem , dlaczego niczego nie pamiętam.
-Spokojnie , nie wiesz gdzie jesteś ? -zaśmiał się.
-Nie .
-W Hadesie kochana - rozłożył ręce.
-G-gdzie ?
-To co słyszałaś .
-A moja pamięć ? - zapytałam.
-Odebrałem ci ją.
-Oddaj mi ją ! Natychmiast ! Ona jest mi potrzebna !! - krzyczałam.
-No dobra - Justin dotknął moich skroni i nagle wszystko powróciło . Bal , Harry , korona .
-Harry ! - krzyknęłam .
-Już go nie ma - powiedział - przyzwyczaj się ,że twój dom będzie tutaj .
-Nigdy ! - położyłam się i zaczęłam płakać .
Justin usiadł na łóżku koło mnie i zaczął mnie głaskać po rękach .
-Odwal się !
-Dobra , idę ale wiedz ,że jeszcze będziesz mnie pragnęła .
Gdy Justin wyszedł moja pokojówka nadal mnie pilnowała . Tęskniłam za Harrym , za jego dotykiem , uśmiechem , ustami . Nie wierzyłam ,że dałam się podejść takiemu debilowi . Pierw przemienił się w Jake'a , później w Harrego . Był podły .
-Możesz sobie pójść - powiedziałam do pokojówki .
-Przykro mi panienko ale muszę cię pilnować - powiedziała.
Zastanawiałam się co robi Harry . Czy on mnie szuka , co robi . . .
Chciałam się jakoś z tego miejsca wydostać .
-Dlaczego panienka płacze ? -zapytała.
-Nie chciałam tu być  , dlaczego on to zrobił ?
-On panienki przez całe życie szukał . Panienka jest jego wybranką - powiedziała.
-Ale ja tęsknie za rodziną , tęsknie za Harrym - płakałam.
-Dobrze mam sposób ale nie może panienka go nikomu wyjawić .
Pokojówka podeszła do mnie i dała mi flaszeczkę z jakimś napojem . Powiedziała ,że jak się go napije to będę mogła zobaczyć Harrego , ale nie długo . Nie zastanawiało mnie to czy mówi prawdę czy też kłamie chciałam go zobaczyć .
Wypiwszy kropelkę zasnęłam .
Ukazał mi się obraz . Sala balowa , tańczący ludzie , a na zewnątrz Harry z bandą i rozmawiali .
-Co zrobimy ! - Harry był wyraźnie zdenerwowany.
-Nie wiesz gdzie pojechali , gdzie ją zabrał ? - zapytała Selena .
-Nie wiem , nie mam pojęcia . Ale widziałem ,że to był Justin - Harry chodził w jedną i w drugą stronę.
-Harry uspokój się , nerwami nic nie zdziałamy - Niall poklepał go po plecach .
-Ale nie rozumiesz ,że on może jej coś zrobić ? - W oczach Harrego było widać wyraźnie łzy.
-Musimy pomyśleć - odezwał się Liam .
Nagle wszyscy usiedli pod murem willi . Spuszczone głowy . Łzy lejące się po twarz Harrego , nie wytrzymałam tego .
-Harry ! Harry ! - próbowałam krzyczeć po czym Harry podniósł głowę .
-Słyszeliście to ? - wstał , lecz zanim cokolwiek jeszcze powiedziałam dziewczyna obudziła mnie.
-Przepraszam panienko ale to było za długo .
-Dziękuję ci ...
-Danielle - powiedziała.
-...Danielle - uśmiechnęłam się.
-Dlaczego tu jesteś ? - zapytałam.
-Długa historia .
-Jak widzisz mam czas - zaśmiałam się .
-A więc pewnego dnia był pożar w mojej szkole i moja przyjaciółka tam została . Szkoła się powoli zawalała , ja płakałam , nie wiedziałam co robić . Nagle pojawił się on (Justin) i powiedział ,że uratuje ją ale za cenę iż mu się powierzę . Może nie wiedziałam co czynię , ale faktycznie ona przeżyła , a ja byłam jego. I od tamtej pory jestem tutaj . Ludzie moje zniknięcie tłumaczą tym ,że się spaliłam w szkole ... - jej oczy zaczęły łzawić .
-Nie chciałabyś wrócić do domu ? Wciąż żyjesz -powiedziałam.
-Tak , chciałabym ale nie mogę , jestem skazana na wieczność tutaj - przytuliłam ją .
***
Po długim dniu poszłam się położyć . Nie mogłam zasnąć , tęskniłam za Harrym. Wiedziałam ,że mnie szuka ale się bałam .
Bałam się ,że będę musiała zostać .
Łzy ciekły mi po twarzy aż w końcu opadały na poduszkę . Nagle usłyszałam otwierające się drzwi . Ja zamknęłam oczy i udawałam ,że śpię .
Blondyn podszedł pode mnie , nachylił się , pocałował w czoło i odszedł.
Chciałam uciec , nie mogłam .
Chciałam być szczęśliwa , nie mogłam.
Chciałam zasnąć i się nie obudzić, nie mogłam.
Nie rozumiałam dlaczego mnie to spotkało . Dlaczego własnie ja .
***
Kolejnego dnia obudziła mnie Danielle . Przyniosła mi śniadanie oraz jakieś ubrania .
Po zjedzeniu poszłam do łazienki i napuściłam wody do wanny .
Woda była gorąca .
Położyłam się w niej i próbowałam się zrelaksować.
-Kąpiel ? - błyskawicznie otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina .
-Wyjdź stąd - powiedziałam.
-Dobrze ale chce ci powiedzieć ,że dziś przedstawię cię komuś - uśmiechnął się wychodząc z łazienki.
Gdy się wykąpałam ubrałam się w tą średniowieczną suknię,która wypychała moje piersi prawie na zewnątz i poszłam do Justina .
Wchodząc do pokoju zobaczyłam Miley .
-Jestem - popatrzyłam się groźnie na nią.
-Widzę , ślicznie wyglądasz - powiedział - A więc Olivio , to Miley .
-Tak wiem poznałam ją już .
-Miley kotku zostawisz nas samych ? - powiedział .
-Ale później mam do ciebie przyjść tak ? Obiecałeś mi coś .
-Tak , tak . Boska później się zabawimy - Miley wyszła.
-Ach kobiety , proszę proszę usiądź - powiedział .
-Co chciałeś ode mnie ?
-Wiesz może się do mnie przekonałaś ? Bo wiesz jak chcesz możemy się zabawić - powiedział siadając koło mnie i jeżdżąc mi palcem po ramieniu .
-No ty sobie chyba śnisz - powiedziałam wstając z kanapy i idąc w stronę wyjścia lecz Jus jednym ruchem ręki zamknął drzwi - wypuść mnie - powiedziałam.
-Kochana ale może być tak miło  - podszedł do mnie i zaczął mnie całować w szyję .
-Nie ! - krzyknęłam .
-Ale kochana nic na siłę ale skoro nie chcesz stąd wyjść , twoja strata .
-Czyli co , jak się z tobą puszczę to mnie wypuścisz ?
-No może - powiedział rozwiązując mi gorset .
-Wiesz nie skorzystam w ten sposób - odsunęłam się.
-Ale ja się nie pytam czy chcesz czy też nie - powiedział przysuwając się do mnie.
-A pomyśl skoro chcesz mnie zatrzymać przy sobie to nie lepiej delikatnie a nie siłą ? Skoro teraz zrobisz to co masz zamiar to możesz sobie pomarzyć o mnie - powiedziałam po czym jednak z powrotem zawiązał gorset - Widzisz , dobrze , a teraz mogę wyjść ?
-Tak - oparty o biurko otworzył mi drzwi.
Byłam zadowolona ,że mu się nie dałam lecz pragnęłam też znów być z Harrym .
To miejsce było takie ponure . Czarne ciągnące się korytarze w nieskończoność były przerażające .
Smutna szłam do pokoju . Na korytarzu spotkałam Miley.
-No siemka - powiedziała oparta o ścianę .
-Dlaczego to zrobiłaś ? -zapytałam.
-O co ci cho ? - zaśmiała się .
-Dlaczego wykorzystałaś Liama.
-Nie wykorzystałam go . Byłam na ziemi i mi się spodobał . Chciałam mu potowarzyszyć - zaśmiała się.
-No dobra ... Ile tu będę siedzieć ?
-No nie wiem , ja bym chciała ,żebyś już sobie poszła .
-No to może powiedz mi jak stąd się wydostać.
-Przykro mi bardzo ale nie - odeszła.
Gdy wróciłam do pokoju rzuciłam się na łóżko . Długo myślałam jak mam się stąd wydostać aż wreszcie pomyślałam . Do głowy przyszedł mi pomysł aby pójść na imprezę z Justinem i może bym wydusiła gdzie jest jakieś przejście .
Po chwili wstałam z łóżka i zadzwoniłam do Justina . Powiedziałam mu moją propozycję i o dziwo się zgodził.
Przysłał do mnie jakąś dziewczynę z ubraniami . Wybrała mi czarną bardzo obcisłą sukienkę i do tego szpilki czerwone . Nie lubiłam się tak ubierać ale nie miałam wyboru.
Musiałam coś wymyślić jak z niego to wydusić .
Nagle ktoś zapukał do drzwi . Był to Justin . Powiedział ,że idziemy do klubu "69" .
-Kochanie będzie świetnie - uśmiechnął się.
-Nie wątpię - odwzajemniłam sztuczny uśmiech.
Gdy doszliśmy do klubu przed nim stało dwóch "wielkich" ochroniarzy. Ukłonili się przed nami . To było szczerze dziwne.
Będąc w klubie Justin zamówił nam drinki . Musiałam robić dobrą minę do złej gry. Najbardziej bałam się ,że będę musiała posunąć się do czegoś więcej niż uwodzenia go . Obiecałam sobie ,że nie pójdę z nim do łóżka .
Po kilku drinkach Justin próbował się do mnie dobrać .
-A opowiedz mi coś o sobie , dlaczego w ogóle tu jesteś ? Jaką funkcję pełnisz ?
-Jestem tutaj księciem słoneczko - chciał mnie pocałować ale go odepchnęłam.
-A jest w ogóle stąd jakieś wyjście ? - próbowałam go sprowokować zbliżając się do niego .
-Tak ale nie mogę ci powiedzieć - przejechał mi po ustach palcem .
-Ale to niby czemu ?
-Bo byś mi uciekła - powiedział .
Później próbowałam jeszcze coś z niego wydusić ale pilnował się.
Justin oczywiście się opił , a mnie ochroniarze zaprowadzili do pokoju i zamknęli .
Siedziałam tam sama . W pokoju śmierdziało spalenizną .
Popatrzyłam się na szafkę nocną gdzie leżała mikstura .
Chciałam jeszcze raz go ujrzeć więc napiwszy się łyka położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Zobaczyłam pokój i Harrego siedzącego na łóżku i gapiącego się w okno .
Wiedziałam ,że mnie nie widzi ale byłam tam duchem .
Podeszłam do okna , chuchnęłam w nie po czym napisałam palcem H+O 
-Olivia ? - Harry zerwał się z łóżka i podszedł do okna .
-Harry ... -do pokoju weszła jego mama .
-Mamo ? Ja chce ją odzyskać - walnął pięścią w parapet .
-Synku wiem . Uwierz mi ,że myślę jak ją stamtąd wydostać - przytuliła się do niego .
Gdy jego mama wyszła on ubrał się i wyszedł przez okno na zewnątrz .
Idąc chodnikiem zadzwonił do Louisa i powiedział ,że chce się z nim spotkać .
Harry poszedł do starego zawalającego się budynku . Oparł się o mur i zapalił papierosa.
-No co chciałeś ? - podali sobie dłoń .
-Musisz mi pomóc ją stamtąd wyciągnąć .
-Ale jak ? - zapytał się po czym zaciągnął się dymem.
-Nie wiem .
-------------------------------------------

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
KAŻDY KOMENTARZ DAJE MI ENERGIE DO PISANIA.

MOŻECIE RÓWNIEŻ W KOMENTARZACH PISAĆ PROPOZYCJE DO DALSZYCH ROZDZIAŁÓW .